Zapomnij o tablicy wyników: Dlaczego 'najgorszy' Puchar Sześciu Narodów Anglii był tak naprawdę mistrzowskim pokazem postępu

Zapomnij o tablicy wyników: Dlaczego 'najgorszy' Puchar Sześciu Narodów Anglii był tak naprawdę mistrzowskim pokazem postępu

Wielkie Brytyjskie Narzekanie

Jeśli jest jedna rzecz, którą my Brytyjczycy robimy lepiej niż ktokolwiek inny, to narzekanie. Narzekamy na deszcz, narzekamy na cenę Freddo i szczególnie uwielbiamy narzekać na reprezentację Anglii w rugby. Na papierze ostatnia kampania w Pucharze Sześciu Narodów wygląda jak pewna katastrofa. Środkowe miejsce w tabeli i zestaw wyników, które sprawiłyby, że nawet najbardziej optymistyczny kibic sięgnąłby po gin. Jednak jeśli naprawdę odłożyłeś arkusz kalkulacyjny i oglądałeś mecze, wiedziałbyś, że końcowa tabela jest mniej więcej tak dokładna jak prognoza pogody w kwietniu.

Narracja, która krąży, głosi, że to był najgorszy Puchar Sześciu Narodów Anglii w historii. Statystycznie, być może tak było. Ale pod względem ducha, ambicji i nieskłaniania nas do wrzucania cegły w telewizor, był to w rzeczywistości ogromny krok naprzód. Steve Borthwick przejął zespół, który grał jak grupa księgowych, i zamienił go w drużynę, która naprawdę wygląda, jakby cieszyła się trzymaniem piłki do rugby. To żaden mały wyczyn.

Paryskie Złamane Serce: Galijski Prezent?

Porozmawiajmy o tym ostatnim meczu w Lyonie. Przegrana z Francją w ostatnich sekundach to szczególny rodzaj bólu. To jak czekanie czterdzieści minut na autobus, który przejeżdża obok i chlapie cię kałużą. Potworny karny Thomasa Ramosa z połowy boiska był ciosem prosto w serce, ale fakt, że Anglia w ogóle była w pozycji, w której mogła wygrać ten mecz, mówi wiele. W poprzednich latach Anglia pojechałaby do Francji, kopała piłkę do utraty tchu i przegrała o dwadzieścia punktów, nigdy nie zagrażając linii przyłożenia.

Zamiast tego zobaczyliśmy drużynę, która była gotowa stanąć twarzą w twarz z francuską finezją. Zobaczyliśmy przyłożenia zbudowane na prawdziwym kunszcie, a nie tylko czekaniu, aż przeciwnik popełni błąd. Było to odważne, ekscytujące i tak, rozdzierające serce. Ale wolę przegrać thriller w Paryżu niż wygrać nudny mecz z Włochami w jakikolwiek dzień tygodnia. Po raz pierwszy od dłuższego czasu reprezentacja Anglii wyglądała, jakby miała plan obejmujący coś więcej niż tylko "kopnij i miej nadzieję".

Dzielny Nowy Świat Borthwicka

Steve Borthwick często dostaje niesprawiedliwą łatkę. Ma manierę człowieka, który lubi składać zeznania podatkowe z wyprzedzeniem, ale pod tą stoicką powłoką buduje coś naprawdę interesującego. Odziedziczył bałagan. Era po Eddiem Jonesie była dezorientującym krajobrazem odrzuconych graczy i kryzysów taktycznej tożsamości. Pierwszym zadaniem Borthwicka była stabilizacja okrętu, co uczynił, sprawiając, że Anglia była niesamowicie trudna do pokonania, choć trochę nudna w oglądaniu.

Ten Puchar Sześciu Narodów był przejściem do "Borthwick 2.0". Wprowadzenie Felixa Jonesa i jego obrony "blitz" było objawieniem. To gra wysokiego ryzyka, ale i wysokich nagród. Czasami zostawia luki, przez które mógłby przejechać piętrowy autobus, ale gdy działa, dusi przeciwnika. Jest agresywna, proaktywna i jest dokładnie tym, czego angielskiemu rugby brakowało. Nie czekamy już na to, co się wydarzy: sprawiamy, że się dzieje. Ta zmiana mentalności jest warta więcej niż kilka dodatkowych punktów w tabeli turniejowej.

Show Bena Earla

Jeśli mówimy o wartości za pieniądze, musimy porozmawiać o Benie Earlu. W erze, w której każdy grosz się liczy, Earl zapewnia występy na światowym poziomie w każdym tygodniu. Stał się sercem tej drużyny. Oglądanie go biegnącego z piłką jest jak oglądanie ludzkiej kuli do kręgli. Nie wpada tylko na ludzi: przebija się przez nich. Był wyróżniającym się zawodnikiem całego turnieju i reprezentuje nową energię, którą Borthwick stara się kultywować.

Mamy też dylemat rozgrywającego. George Ford pozostaje taktycznym mistrzem, człowiekiem, którego chcesz u steru, gdy musisz manewrować w trudnych wodach. Ale Marcus Smith to iskra. Jego epizodyczne pojawienia się były odpowiednikiem podwójnego espresso. Wnosi poziom nieprzewidywalności, który nie daje defensywnym graczom spać w nocy. Równowaga między kontrolą Forda a chaosem Smitha to coś, co Anglia w końcu zaczyna właściwie rozumieć. Nie chodzi o to, kto zaczyna i kto kończy: chodzi o posiadanie odpowiednich narzędzi na odpowiedni moment.

Statystyczne Kłamstwo

Zajmijmy się słoniem w pokoju: tabelą ligową. Anglia zajęła trzecie miejsce, za Irlandią i Francją. Dla niektórych to porażka. Ale spójrzmy na kontekst. Irlandia jest obecnie naoliwioną maszyną, budowaną przez lata. Francja ma głębię talentu, która jest, szczerze mówiąc, wręcz obraźliwa. Fakt, że Anglia pokonała Irlandię na Twickenham i o włos nie pokonała Francji na wyjeździe, pokazuje, że dystans się zmniejsza. Nie jesteśmy już autsajderami północnej półkuli.

Nagłówek "najgorszy wynik" to klasyczny przykład statystyk bez kontekstu. Jeśli przegrywasz dwa mecze łącznym wynikiem pięciu punktów, jesteś zupełnie inną drużyną niż ta, która jest rozbijana do zera. Anglia znów jest konkurencyjna. Jest fizyczna, sprawna i zaczyna rozwijać kliniczne wykończenie. Postęp jest widoczny dla każdego, kto nie jest zaślepiony końcowym wynikiem. Budujemy fundament, który dobrze nam posłuży w następnym cyklu Pucharu Świata, i to jest o wiele ważniejsze niż plastikowy puchar w 2024 roku.

Czy Warto Zapłacić Ciężko Zarobionym Funtem?

Bycie kibicem rugby w Wielkiej Brytanii nie jest tanie. Biorąc pod uwagę koszt licencji telewizyjnej, wygórowaną cenę piwa na Twickenham i ogólny kryzys kosztów utrzymania, kibice chcą widzieć wartość za swoje pieniądze. Przez kilka lat oglądanie Anglii było trochę jak przykry obowiązek. Był to taktyczny maraton, któremu często brakowało jakiegokolwiek poczucia radości. Ten turniej to zmienił. Nawet w porażce było poczucie dumy i rozrywki.

Widzimy młodych graczy, takich jak Immanuel Feyi-Waboso i George Martin, którzy wchodzą do składu i wyglądają, jakby byli tam od zawsze. Jest poczucie odnowy. Jeśli spędzasz sobotnie popołudnie oglądając reprezentację narodową, chcesz widzieć ambicję. Chcesz widzieć graczy podejmujących ryzyko. Chcesz widzieć drużynę, która odzwierciedla hart ducha i determinację kibiców. Ta reprezentacja Anglii w końcu zaczyna to zapewniać. To drużyna, za którą warto znów kibicować.

Werdykt

Więc czy to był najgorszy Puchar Sześciu Narodów Anglii? Tylko jeśli uważasz, że jedyna rzecz, która się liczy, to liczba na ekranie. Jeśli zależy ci na kierunku, w którym zmierza drużyna, na rozwoju talentów i na czystej wartości rozrywkowej sportu, był to w rzeczywistości jeden z najbardziej obiecujących turniejów od lat. Borthwick znalazł kręgosłup dla swojej drużyny i styl gry, który pasuje do nowoczesnego sportu. Nie jesteśmy już tylko drużyną, która próbuje zastraszać przeciwników: jesteśmy drużyną, która próbuje ich przechytrzyć.

Letnie tournée do Japonii i Nowej Zelandii będzie prawdziwym sprawdzianem. Pojechać do ojczyzny All Blacks to ostateczne wyzwanie dla każdego zespołu, ale po raz pierwszy od bardzo długiego czasu naprawdę czekam na to z niecierpliwością. Możemy nie wygrać każdego meczu, ale z pewnością damy im do myślenia. A w obecnym klimacie, odrobina prawdziwego podniecenia jest warta tyle, ile waży w złocie.

Przeczytaj oryginalny artykuł na stronie źródłowej.

D
Written by

Daniel Benson

Writer, editor, and the entire staff of SignalDaily. Spent years in tech before deciding the news needed fewer press releases and more straight talk. Covers AI, technology, sport and world events — always with context, sometimes with sarcasm. No ads, no paywalls, no patience for clickbait. Based in the UK.