Wazza zabiera głos: dlaczego Michael Carrick to jedyny człowiek, który może ustabilizować statek United
Wydaje się, że minęła wieczność, odkąd Manchester United był synonimem stabilizacji. W dzisiejszych czasach wyprawa na Old Trafford to mniej oglądanie taktycznego mistrzostwa, a bardziej zastanawianie się, jaka konkretna katastrofa wydarzy się przed końcowym gwizdkiem. Jednak pośród typowego chaosu ery po Fergusonie, z cienia wyłonił się znajomy głos, oferujący pewną nieproszoną, ale prawdopodobnie rozsądną radę. Wayne Rooney, człowiek, który wie co nieco o wznoszeniu trofeów i radzeniu sobie z ciężarem tej czerwonej koszulki, udzielił poparcia Michaelowi Carrickowi w kwestii objęcia stanowiska menedżera na stałe.
Poparcie Rooneya
Wayne Rooney nie jest znany z bycia człowiekiem wielu słów, ale kiedy przemawia, czerwona część Manchesteru zazwyczaj słucha. Po tym, jak United zdołało odzyskać odrobinę godności i zwiększyć swoje nadzieje na kwalifikację do Ligi Mistrzów, Rooney jasno wyraził swoje stanowisko. Uważa, że Carrick, jego były kolega z drużyny i człowiek, który zdawał się młodnieć podczas gry w tamtej linii pomocy, jest właściwą osobą, by przejąć stery na dobre.
To odważne stwierdzenie, zwłaszcza biorąc pod uwagę kaliber menedżerów, którzy próbowali i nie zdołali poskromić bestii, jaką jest Manchester United. Widzieliśmy taktyczną arogancję Louisa van Gaala, nastrojową błyskotliwość Jose Mourinho i podejście oparte wyłącznie na atmosferze Ole Gunnara Solskjaera. Mimo to Rooney sugeruje, że rozwiązanie od początku było tuż przed oczami zarządu. Carrick stanowi pomost do czasów chwały, bez bagażu prehistorycznych ustawień taktycznych.
Dlaczego Carrick ma sens
Dla przeciętnego kibica siedzącego na Stretford End, płacącego fortunę za karnet w czasach kryzysu kosztów utrzymania, atrakcyjność Carricka jest oczywista. Jest spokojny. W klubie, który często przypomina płonący budynek, Carrick jest facetem, który wchodzi z gaśnicą i filiżanką herbaty. Nie szuka rozgłosu, nie wrzuca swoich zawodników pod autobus w pomeczowych wywiadach i faktycznie wydaje się rozumieć geometrię boiska piłkarskiego.
Jego krótki czas jako tymczasowego trenera pokazał przebłyski tego, co mógłby osiągnąć. Pojawiło się poczucie równowagi, którego brakowało od lat. Pod wodzą Carricka United wyglądało mniej jak jedenastu obcych ludzi spotykających się po raz pierwszy na parkingu, a bardziej jak zgrana jednostka. Dla Rooneya to gotowy plan. Widzi trenera, który potrafi połączyć nowoczesną grę z tradycyjnymi wartościami klubu.
Marchewka w postaci Ligi Mistrzów
Porozmawiajmy o słoniu w pokoju: Lidze Mistrzów. W obecnej brytyjskiej gospodarce przepaść finansowa między byciem w elitarnej europejskiej rywalizacji a utknięciem w Lidze Europy w czwartkowy wieczór w strefie czasowej, której nikt nie potrafi określić, jest astronomiczna. Dla Manchesteru United kwalifikacja do Ligi Mistrzów to nie tylko prestiż, to wynik finansowy. Chodzi o możliwość opłacenia światowej klasy talentów potrzebnych do rywalizacji z takimi drużynami jak Manchester City czy Liverpool bez bankructwa czy łamania zasad finansowego fair play.
Rooney argumentuje, że Carrick wykonał już czarną robotę, przywracając United do dyskusji o pierwszej czwórce. Przekazanie pałeczki innemu "wielkiemu nazwisku" teraz oznaczałoby ryzykowanie rozpędu, który zbudował Carrick. Istnieje uzasadniona obawa, że nowy menedżer przyszedłby, zażądał 200 milionów funtów na zupełnie nowy skład i zresetował licznik do zera.
Praktyczność tej nominacji
Z czysto pragmatycznego punktu widzenia, zatrudnienie Carricka to ruch niskiego ryzyka i wysokiej nagrody. On już zna zawodników. Wie, którzy potrzebują metaforycznego poklepania po ramieniu, a którzy stanowczej rozmowy. Co ważniejsze, zna akademię. United zawsze budowano na fundamencie młodości, a Carrick pokazał gotowość do zaufania dzieciakom, gdy seniorzy zawodzą.
Porównajmy to ze sprowadzeniem wysokiej klasy menedżera z kontynentu. Trzeba by było zmierzyć się z pakietami odpraw, całkowitą wymianą sztabu szkoleniowego i nieuniknionym "okresem przejściowym", w którym drużyna przegrywa pięć meczów z rzędu, ucząc się nowego systemu pressingu. Carrick już tam jest. Ma klucze do ośrodka treningowego. Prawdopodobnie wie, gdzie w kantynie trzymają dobre ciastka.
Dowcipne spojrzenie na poważny problem
To niemal poetyckie, że to właśnie Rooney wygłasza ten apel. Oto człowiek, który sam obecnie nawiguje po zdradliwych wodach menedżerki, często z mieszanymi wynikami. Być może widzi w Carricku wersję menedżera, którym sam aspiruje być: kogoś, kto jest szanowany przez piłkarzy, ale pozostaje zdystansowany od cyrku. A może po prostu chce, aby jego kumpel dostał przyzwoitą pracę, żeby mogli się spotkać na piwie bez martwienia się o następny mecz.
Zarząd Manchesteru United nie jest jednak znany z logicznego podejmowania decyzji. Uwielbiają błyszczące, nowe zabawki. Uwielbiają menedżera z CV długim jak paragon z supermarketu i osobowością, która wypełnia pokój. Carrick jest tego przeciwieństwem. To cichy profesjonalista. W świecie klipów z mediów społecznościowych i kamer śledzących menedżerów, Carrick jest pewnego rodzaju anomalią. On po prostu robi swoje.
Werdykt
Czy hierarchia United powinna posłuchać Rooneya? Szczerze mówiąc, mogliby trafić znacznie gorzej. Właściwie przez ostatnią dekadę radzili sobie znacznie gorzej. Michael Carrick oferuje poczucie ciągłości, której klub desperacko potrzebuje. Może nie jest najbardziej "ekscytującym" nazwiskiem na liście, ale ekscytacja jest dokładnie tym, co ostatnio zabija United. Odrobina nudnej, efektywnej i wygrywającej piłki byłaby mile widzianą zmianą dla kibiców, którzy przetrwali lata drogiej przeciętności.
Koszt kolejnego nieudanego eksperymentu menedżerskiego jest zbyt wysoki. Jeśli Carrick zdoła zapewnić Ligę Mistrzów, zasłużył na prawo do dokończenia tego projektu. Rooney o tym wie, kibice to podejrzewają, a teraz od garniturów w zarządzie zależy, czy to zrozumieją, zanim zaczną gonić za kolejną wielką atrakcją.
Manchester United potrzebuje stabilnej ręki, a nie kolejnej rewolucji. Carrick może być człowiekiem, który to zapewni, nawet jeśli zrobi to bez fanfar, których domaga się krzykliwa nowoczesna gra. Tym razem miejmy nadzieję, że klub wybierze treść zamiast stylu.
Przeczytaj oryginalny artykuł pod adresem źródło.

No comments yet. Be the first to share your thoughts.