World · 6 min czytania

Ukraiński Boom Surogatek Może Wkrótce Wyhamować

Ukraina rozważa zakaz surogatstwa dla obcokrajowców. Sprawdź, co napędza tę zmianę, jakie są etyczne konsekwencje i co oznacza to dla par z Wielkiej Brytanii.

Ukraiński Boom Surogatek Może Wkrótce Wyhamować

Od lat Ukraina cicho dzierży pewien osobliwy tytuł: drugiego największego centrum komercyjnego macierzyństwa zastępczego na świecie, tuż za Stanami Zjednoczonymi. Jeśli wydaje ci się, że temat ten zasługuje na więcej uwagi niż dostaje, masz rację. A teraz, po dekadzie bycia głównym kierunkiem dla przyszłych rodziców z paszportem i planem płatności, kraj rozważa uchwalenie ustawy, która niemal całkowicie zamknęłaby drzwi przed obcokrajowcami.

Na scenę wkraczają prawnicy, lobbyści i spore porcje moralnego lamentowania.

Co dokładnie jest proponowane?

Ukraińscy posłowie ponownie forsują projekt ustawy, który w praktyce zakazałby obcokrajowcom korzystania z usług surogatek w tym kraju. Poprzednia próba, projekt ustawy 6475, została złożona w 2023 roku i odrzucona w maju tego samego roku. Nowy projekt cieszy się podobno szerszym poparciem politycznym, choć biorąc pod uwagę los poprzedniej ustawy, nikt jeszcze nie otwiera szampana.

Motywacja jest częściowo etyczna, częściowo demograficzna. Wskaźnik urodzeń na Ukrainie gwałtownie spadł podczas wojny, a wizja wysyłania dzieci za granicę, podczas gdy sam kraj zmaga się ze wzrostem populacji, stała się politycznie niewygodna, mówiąc delikatnie.

Dlaczego Ukraina stała się światowym supermarketem surogatek

Trzy słowa: cena, prawo i dostępność.

Macierzyństwo zastępcze na Ukrainie kosztuje około 65 000 funtów (mniej więcej 87 770 dolarów) za pełen pakiet w klinikach takich jak BioTexCom, największy dostawca w kraju. Porównaj to ze Stanami Zjednoczonymi, gdzie ta sama droga może przekroczyć 110 000 funtów i często zbliża się do 150 000 funtów, a zrozumiesz, dlaczego pary od lat rezerwują loty do Kijowa.

Jest też kwestia ram prawnych. W odróżnieniu od Wielkiej Brytanii, gdzie dozwolone jest wyłącznie altruistyczne macierzyństwo zastępcze, a surogatka jest prawnie matką dziecka do czasu przeniesienia praw na mocy orzeczenia sądu, ukraińskie prawo przyznaje prawa rodzicielskie zamierzonym rodzicom od chwili narodzin. Bez rozpraw sądowych, bez nerwowego oczekiwania. Dla przyszłych rodziców to rozwiązanie tak czyste, jak tylko można sobie wyobrazić.

Liczby mówią resztę. Obcokrajowcy stanowią podobno około 95% zamierzonych rodziców korzystających z ukraińskich usług surogatek. Branża nie tylko zaspokajała zagraniczny popyt, lecz została zbudowana niemal wyłącznie na nim.

Mniej przyjemna strona

Tam gdzie są pieniądze i słaba regulacja, jest też kontrowersja. A ukraińska branża surogatek miała ich niemało.

BioTexCom, największy gracz w kraju, był w centrum wielu śledztw. W 2018 roku jego dyrektor generalny Albert Tochilovsky był badany pod kątem podejrzenia o handel ludźmi, między innymi, w sprawie udokumentowanej przez media takie jak OCCRP i Center for Genetics and Society. Sprawa miała długą i skomplikowaną historię, a doniesienia wskazują, że była zawieszana w różnych momentach.

Był też niefortunny eksperyment marketingowy z 2021 roku, gdy BioTexCom puścił reklamę w stylu wyprzedaży "Czarny Piątek" dla dzieci urodzonych z surogatek. Tak, naprawdę. Przyjęto ją mniej więcej tak, jak można było się spodziewać.

Dodaj do tego dobrze udokumentowaną sagę lockdownów COVID-19 w 2020 roku, gdy dziesiątki dzieci urodzonych przez surogatki utknęły w kijowskim hotelu, bo ich zamierzeni rodzice nie mogli podróżować, i zaczniesz rozumieć, dlaczego krytycy od jakiegoś czasu domagają się reform.

Dzieci, po które nikt nie wraca

Najbardziej niekomfortowa część tej historii to dzieci pozostawione za sobą. Reportaż BBC obejmuje przypadek dziecka, które nazywa Wei, urodzonego podobno za pośrednictwem surogatki w 2021 roku i, według artykułu, porzuconego przez zamierzonych rodziców z kraju Azji Południowo-Wschodniej. BBC donosi, że dziecko mieszka obecnie w prowadzonym przez państwo domu w Kijowie, a 15 rodzin zapoznało się z jego aktami, nie wyrażając zainteresowania adopcją. Te konkretne szczegóły nie zostały niezależnie potwierdzone w innych źródłach, więc wskazana jest odrobina ostrożności, ale szersze zjawisko niepełnosprawnych lub niechcianych dzieci urodzonych przez surogatki, pozostawianych na Ukrainie, było wcześniej dokumentowane.

To właśnie takie historie zamieniają abstrakcyjne debaty polityczne w coś, czego o wiele trudniej się pozbyć.

A co z samymi surogatkami?

To pytanie, które nie zawsze zadawane jest wystarczająco głośno. BBC przedstawia sylwetkę Kariny, ukraińskiej surogatki, która ma zarobić około 12 500 funtów (około 17 000 dolarów) za noszenie dziecka. Kwota ta jest mniej więcej dwukrotnością średniego rocznego wynagrodzenia na Ukrainie, co po części tłumaczy, dlaczego kobiety decydują się na ten krok mimo fizycznych i emocjonalnych kosztów.

Dla niektórych jest to droga do stabilności finansowej, która po prostu nie istnieje w lokalnej gospodarce. Dla krytyków jest to podręcznikowy przykład ekonomicznego przymusu ubranego w szaty wyboru. Obie interpretacje mogą być jednocześnie prawdziwe, co jest częścią tego, co czyni tę debatę tak trudną.

Dlaczego to ważne dla czytelników w Wielkiej Brytanii

Brytyjskie pary od lat są częścią ukraińskiej historii surogatek. Brytyjski model oparty wyłącznie na altruizmie jest naprawdę restrykcyjny: surogatki mogą otrzymywać zwrot rozsądnych wydatków, ale komercyjne umowy są wykluczone, a surogatka pozostaje prawną matką do czasu wydania orzeczenia o przeniesieniu praw rodzicielskich. Dla par desperacko pragnących mieć dziecko i niemogących lub niechcących czekać, Ukraina oferowała szybszą, tańszą i prawnie czystszą drogę.

Jeśli nowa ustawa zostanie uchwalona, ta droga zostanie w praktyce zamknięta. Prawdopodobną konsekwencją będzie redystrybucja popytu na inne komercyjne rynki macierzyństwa zastępczego, przy czym Georgia, Meksyk i części USA przejmą znaczną część tego zapotrzebowania. Ceny prawdopodobnie wzrosną. Czasy oczekiwania prawdopodobnie się wydłużą. A pytania etyczne nigdzie nie znikają, po prostu zmieniają adres.

Czy ustawa rzeczywiście zostanie uchwalona?

Szczera odpowiedź: nikt nie wie. Wersja z 2023 roku została odrzucona mimo wielu głosów, a ukraiński parlament ma poważniejsze problemy do rozwiązania niż reforma prawa reprodukcyjnego. Niemniej nastroje polityczne się zmieniły. Wojna, spadające wskaźniki urodzeń i trwające szkody wizerunkowe ze spraw takich jak ta dotycząca BioTexCom mogą tym razem przesądzić o uchwaleniu ustawy.

Jeśli jesteś typem hazardzisty, rozsądny zakład mówi, że jakaś forma ograniczeń w końcu zostanie wprowadzona, nawet jeśli nie w postaci tej konkretnej ustawy.

Szerszy kontekst

Ukraińska debata o surogatstwie jest miniaturą szerszej globalnej rozmowy o prawach reprodukcyjnych, etyce komercyjnej i granicy między dawaniem ludziom rzeczywistych możliwości a efektywnym monetyzowaniem ubóstwa. Nie ma łatwych odpowiedzi, a ktokolwiek sprzedaje ci zgrabne moralne konkluzje, prawdopodobnie próbuje coś wcisnąć.

Jasne jest to, że model, który uczynił Ukrainę światowym centrum taniego surogatstwa, zaczyna skrzypieć. Niezależnie od tego, czy zostanie zreformowany, zakazany, czy po prostu przeniesie się do następnego kraju gotowego go przyjąć, status quo prawdopodobnie nie przetrwa tej dekady.

Dla przyszłych rodziców, surogatek i dzieci w centrum tego wszystkiego, kolejny rozdział może wyglądać zupełnie inaczej.

Przeczytaj oryginalny artykuł na stronie źródło.

D
Napisał(a)

Daniel Benson

Writer, editor, and the entire staff of SignalDaily. Spent years in tech before deciding the news needed fewer press releases and more straight talk. Covers AI, technology, sport and world events — always with context, sometimes with sarcasm. No ads, no paywalls, no patience for clickbait. Based in the UK.