Trzy deski surfingowe Firewire wkraczają do lineupu: recenzja modeli Neutrino, Revo Max i Machadocado na 2026 rok

Trzy deski surfingowe Firewire wkraczają do lineupu: recenzja modeli Neutrino, Revo Max i Machadocado na 2026 rok

Firma Firewire od lat pozycjonuje się jako marka, która przyprawia innych producentów desek surfingowych o lekki niepokój. Podczas gdy znaczna część branży wciąż debatuje, czy warto wyjść poza tradycyjną konstrukcję z pianki PU i żywicy poliestrowej, Firewire buduje deski z włókien wulkanicznego bazaltu i parabolicznych pasków węglowych, jakby projektowała bolidy Formuły 1 na ocean.

Na 2026 rok trzy modele wywołały spore poruszenie: zaprojektowany przez Tomo model Neutrino, spragniony fal Revo Max oraz deska Roba Machado o przedziwnej nazwie Machadocado. Oto co sprawia, że każda z nich jest wyjątkowa i czy któraś z nich jest warta niemałej ceny dla brytyjskich surferów planujących wzbogacenie swojego zestawu.

Neutrino: naukowy projekt Tomo na małe fale

Daniel 'Tomo' Thomson zbudował karierę na projektowaniu desek, które wyglądają, jakby wypadły z podręcznika do geometrii, a Neutrino nie jest wyjątkiem. To w istocie zmodernizowana ewolucja jego projektu Nano z okolic 2008/2009 roku, co oznacza, że model ten był udoskonalany przez około 17 lat. To dłużej, niż większość z nas poświęca któremukolwiek ze swoich hobby.

Główną cechą jest konstrukcja Firewire I-Bolic 2.0. To nie jest marketingowy bełkot. To naprawdę zaawansowana budowa wykorzystująca rdzeń EPS o gęstości 1.5lb, 18-milimetrowy stringer z pianki o wysokiej gęstości, 16-milimetrowe paraboliczne krawędzie oraz wkładkę z paska węglowego na dolnym pokładzie. Rezultatem jest deska, która jest lekka, responsywna i zbudowana tak, aby generować prędkość w warunkach, w których większość desek zmusiłaby Cię do zawstydzającego wiosłowania z powrotem na parking.

Kontur spodu wykorzystuje to, co Firewire nazywa 'quad inside single concave', czyli rozwiązanie kierujące wodę w sposób, który tworzy wyporność i prędkość na płaskich sekcjach. W połączeniu z charakterystycznym szerokim, kwadratowym ogonem, opisywanym jako jeden z projektów o najniższym oporze, Neutrino jest w zasadzie ćwiczeniem z zamieniania miernych fal w znacznie mniej mierne. Dla każdego, kto surfuje u wybrzeży Wielkiej Brytanii przez dziewięć miesięcy w roku, jest to naprawdę przydatna supermoc.

Daniel Thomson (Tomo) wyjaśnia projekt szerokiego ogona deski Firewire Neutrino – Tomo tłumaczy logikę stojącą za szerokim ogonem i konturem spodu typu quad-inside-single-concave.

Dobór rozmiaru jest tu kwestią interesującą i potencjalnie problematyczną. Neutrino występuje w dziewięciu rozmiarach, od 5'3" (25.5L) do 6'2" (44.0L), w cenach od 995 do 1125 USD w amerykańskim sklepie. Wiele źródeł zwraca uwagę, że zawyżanie rozmiaru tej deski całkowicie zabija jej zamierzone osiągi. Jeśli kusi Cię, by wybrać większą "na wszelki wypadek", powstrzymaj się. Tomo zaprojektował wyporność i wymiary z konkretnym celem, a podważanie jego decyzji rzadko kończy się dobrze.

Deska posiada obecnie ocenę 5.0/5 gwiazdek na stronie Firewire, choć przy zaledwie trzech recenzjach to raczej obiecujący początek niż ostateczny werdykt.

Revo Max: kiedy potrzebujesz deski, która nie pęknie przed wyzwaniem

O ile Neutrino radzi sobie na mniejszych falach, Revo Max jest stworzony na dni, gdy ocean pokazuje pazury. Również zaprojektowany przez Tomo, jest to twin-fin typu step-up o średniej długości, przeznaczony do warunków od wysokości talii do trzykrotności wzrostu surfera – to mniej więcej od 2 do 8 stóp dla tych, którzy wolą liczby od niejasnych odniesień do części ciała.

Konstrukcja jest tu szczególnie godna uwagi. Revo Max wykorzystuje laminację Firewire Volcanic, która zawiera włókna bazaltowe pochodzące z prawdziwej skały wulkanicznej. Jest to promowane jako bardziej ekologiczna alternatywa dla włókna węglowego, co jest miłe, gdy uprawiasz sport całkowicie zależny od zdrowego oceanu. Spód posiada kontur Vee Quad Concave, zaprojektowany tak, aby radzić sobie ze zwiększoną prędkością i mocą większych fal bez nerwowego zachowania deski pod stopami.

Dostępny w pięciu rozmiarach od 6'0" (31.3L) do 7'0" (53.5L), Revo Max kosztuje od 1125 do 1255 USD, co czyni go najdroższym z tej trójki. Dla brytyjskich kupujących, biorąc pod uwagę koszty wysyłki i lokalne marże u sprzedawców takich jak Boardshop.co.uk, jest to poważna inwestycja. Ale jak na deskę, która radzi sobie z wysokimi falami z prawdziwym spokojem, konkuruje ona z customowymi modelami step-up, które często kosztują podobnie, nie oferując tak spójnej konstrukcji.

Z oceną 4.9/5 przy 13 recenzjach na stronie Firewire, Revo Max ma najbardziej ugruntowane opinie z tego trio, a konsensus jest przytłaczająco pozytywny. Jeśli planujesz wyprawę surfingową w miejsce z prawdziwymi falami (czytaj: nie Bournemouth w lutym), to jest deska, którą musisz mieć w torbie.

Machadocado: tak, to naprawdę jej nazwa

Rob Machado zawsze surfował tak, jakby słyszał muzykę, której nikt inny nie słyszy, a Machadocado odzwierciedla tę kreatywną wrażliwość – aż po swoją cudownie absurdalną nazwę. Oficjalny opis Firewire nazywa ją "obrysem awokado zmieszanym z DNA ryby i osiągami krótkiej deski", co brzmi jak coś, co zamówiłbyś w bardzo zdezorientowanej restauracji, ale nabiera sensu, gdy zobaczysz ją w wodzie.

Zbudowana w technologii Firewire Helium Core – z bezstringerowym rdzeniem EPS oraz krawędziami z drewna Paulownia i Balsa – Machadocado została zaprojektowana tak, aby była lekka, żywa i niezwykle wszechstronna. Obsługuje konfiguracje twin, twin-plus-trailer oraz thruster, co w zasadzie daje Ci trzy różne deski w cenie jednej. To propozycja wartości, którą doceni nawet najbardziej oszczędny surfer, zwłaszcza gdy jedna deska kosztuje prawie tysiąc dolarów.

Zakres rozmiarów jest najbardziej hojny z całej trójki: dwanaście rozmiarów od 5'2" (25.9L) do 6'2" (47.1L), w cenach od 995 do 1125 USD. Szczegółowa recenzja Surf n Show przyznała jej wysokie noty za prędkość (4.5/5) oraz elastyczność i czucie (4.5/5), z nieco skromniejszymi wynikami za płynność (3/5) i przejścia z krawędzi na krawędź (3/5). To uczciwy kompromis w przypadku deski, która stara się robić wiele rzeczy kompetentnie, zamiast jednej rzeczy perfekcyjnie. Potraktuj ją jak szwajcarski scyzoryk w ofercie Firewire, tylko znacznie fajniejszy na plaży.

Werdykt: która deska zasługuje na Twoje ciężko zarobione pieniądze?

Wszystkie trzy deski plasują się zdecydowanie w segmencie premium. Brytyjscy surferzy powinni spodziewać się zapłaty nieco wyższej niż podane ceny w USD po uwzględnieniu wysyłki, cła i lokalnej marży. Sprzedawcy tacy jak Boardshop.co.uk oferują deski Firewire na miejscu, co oszczędza bólu głowy związanego z bezpośrednim importem i odprawą celną.

Więc, która z nich? Jeśli Twój lokalny spot serwuje głównie fale od wysokości kolan do klatki piersiowej (witaj w Wielkiej Brytanii, chwyć piankę), Neutrino jest prawdopodobnie najlepszym wyborem. Inżynieria osiągów na małych falach jest naprawdę imponująca, a konstrukcja I-Bolic 2.0 od Tomo wyciska prędkość z warunków, w których gorsze deski tylko by się wlekły.

Jeśli regularnie trafiasz na wysokie fale lub chcesz deskę podróżną, która nie zawstydzi Cię, gdy swell wzrośnie, Revo Max zasługuje na swoją wyższą cenę. Konstrukcja Volcanic to prawdziwy atut, a zakres fal jest niezwykle szeroki jak na jedną deskę.

A jeśli chcesz jedną deskę, która dostosuje się do wszystkiego, co rzuci Ci ocean – i lubisz prostą przyjemność zmiany konfiguracji stateczników jak surfer, który ma swoje życie pod kontrolą – wszechstronność Machadocado czyni ją naprawdę sprytnym zakupem. Trzy konfiguracje stateczników w jednej desce to trudny argument do zbicia, gdy liczysz każdy grosz.

Firewire nie jest tanie. Ale z drugiej strony, paliwo na dojazd na wybrzeże, pianka, która utrzymuje Cię przy życiu w marcu, czy pasty po surfingu, które sprawiają, że wszystko jest tego warte, też nie są tanie. Przynajmniej deski nie trzeba tankować.

Przeczytaj oryginalny artykuł na źródło.

D
Written by

Daniel Benson

Writer, editor, and the entire staff of SignalDaily. Spent years in tech before deciding the news needed fewer press releases and more straight talk. Covers AI, technology, sport and world events — always with context, sometimes with sarcasm. No ads, no paywalls, no patience for clickbait. Based in the UK.