Przechwałki Trumpa „Już wygraliśmy" z Iranem: Brawura, blokady i ogromne ilości uranu
Trump twierdzi, że USA wygrały z Iranem, lecz Pentagon planuje nowe opcje militarne, uran pozostaje w Isfahanie, a ceny ropy biją rekordy. Co tak naprawdę się dzieje?
Prezydent Donald Trump znów stoi przy mównicy, znów pojawia się w mediach i znów upiera się, że Stany Zjednoczone „już wygrały" wojnę z Iranem. Jest tylko jeden problem: najwyraźniej chciałby wygrać jeszcze raz, ale z większą przewagą. Bo nic tak nie świadczy o decydującym zwycięstwie jak prośba o rewanż.
Cytat, który wywołał tysiąc przewróceń oczami
Rozmawiając z Gretą Van Susteren w Newsmax, Trump oświadczył: „Już wygraliśmy, ale chcę wygrać z większą przewagą." To geopolityczny odpowiednik pokonania kolegi w rzutkach i żądania gry do siedemnastu wygranych. Słowa te padły w 63. dniu konfliktu zbrojnego USA-Izrael z Iranem, wojny, którą Izrael zapoczątkował w czerwcu 2025 roku, wciągając szybko Waszyngton w znacznie poważniejsze uwikłanie.
Pewność siebie Trumpa jest, powiedzmy ostrożnie, bardzo szczodra. Twierdzi on, że irańska marynarka wojenna, siły powietrzne, systemy przeciwlotnicze, radary i kierownictwo zostały doszczętnie zniszczone. Urzędnicy wywiadu USA, rozmawiający z CBS News pod warunkiem anonimowości, malują jednak zupełnie inny obraz. Ich ocena z początku kwietnia 2026 roku sugeruje, że mniej więcej połowa irańskich pocisków balistycznych i systemów startowych pozostaje sprawna. Połowa to, matematycznie rzecz ujmując, nie zero.
Dlaczego Pentagon znów pojawia się w kalendarzu Trumpa
Za blustrem maszyna wojenna kręci się pełną parą. Według doniesień Axios z 30 kwietnia 2026 roku Trump otrzymał nowy briefing od dowódcy CENTCOM, admirała Brada Coopera, i szefa Kolegium Połączonych Szefów Sztabów, generała Dana Caine'a, dotyczący nowego zestawu opcji militarnych przeciwko Iranowi.
Opcje podobno rozważane na stole to:
- „Krótka i potężna" fala uderzeń mająca przypomnieć Teheranowi, kto tu rządzi
- Rozszerzona operacja w Cieśninie Ormuz, najbardziej nerwowym szlaku żeglugowym świata
- Misja sił specjalnych mająca fizycznie przejąć irański zapas wzbogaconego uranu
Jeśli ta ostatnia opcja brzmi jak fabuła Toma Clancy'ego, to dlatego, że w gruncie rzeczy nią jest. Liczy się też kontekst: Cooper przedstawił Trumpowi bardzo podobny briefing 26 lutego 2026 roku, zaledwie dwa dni przed tym, jak USA i Izrael przeprowadziły wspólny atak na Iran. Historia, jak mówią, nie powtarza się, ale czasem rymuje się na tyle głośno, by uruchomić czujniki dymu.
Problem z uranem, o którym nikt nie chce mówić
Podczas gdy Trump zajęty jest ogłaszaniem zwycięstwa, szef MAEA Rafael Grossi zajęty jest wyrażaniem niepokoju. W wywiadzie dla AP z 29 kwietnia 2026 roku Grossi stwierdził, że większość irańskiego wysoko wzbogaconego uranu nadal spoczywa w kompleksie w Isfahanie, gdzie od czerwca 2025 roku nie postawił nogi żaden inspektor międzynarodowy. Właśnie wtedy Izrael rozpoczął swoją 12-dniową wojnę, a USA wyraziły swoją przychylność, bombardując trzy irańskie obiekty nuklearne.
Liczby nie napawają optymizmem.
- Irański zapas jest wzbogacony do czystości 60 procent, o włos od 90 procent uznawanego za poziom broni jądrowej
- Według doniesień, w przypadku uzbrojenia mógłby posłużyć do produkcji nawet 10 bomb nuklearnych
- Grossi zaznacza, że 9 czerwca 2025 roku nakręcono film, na którym 18 niebieskich kontenerów zawierających około 200 kilogramów wzbogaconego uranu wjeżdżało do tunelu w Isfahanie
Tak więc podczas gdy Trump mówi o wygraniu z większą przewagą, MAEA w zasadzie twierdzi, że wynik na tablicy nadal miga, a sędzia nie był wpuszczany na stadion od prawie roku.
Blokada, której nikt nie nazywa blokadą
Obecna faza konfliktu dotyczy mniej rakiet manewrujących, a bardziej duszeń. USA nałożyły morską blokadę na Iran, podczas gdy Iran odpowiedział własną kontrblokladą Cieśniny Ormuz, wąskiego przejścia wodnego, przez które każdego dnia przepływa znaczna część światowej ropy naftowej.
Rezultatem był, co przewidywalne, dotkliwy wzrost cen na stacjach benzynowych. CBS News i CNBC donoszą, że ceny ropy osiągnęły najwyższy poziom od czterech lat, a relacje na żywo The Independent sugerują, że przekroczyły 125 dolarów za baryłkę, choć ta konkretna liczba nie została niezależnie potwierdzona przez wszystkie główne media. Tak czy inaczej, brytyjskich kierowców można spodziewać się, że presja kosztów utrzymania nieco mocniej ściśnie w gardle tego lata.
Dlaczego to ma znaczenie dla Wielkiej Brytanii
Jeśli siedzisz w Surrey i zastanawiasz się, dlaczego wojna tocząca się tysiące kilometrów stąd miałaby zrujnować twój weekendowy wypad, odpowiedź jest przygnębiająco znajoma: ropa, łańcuchy dostaw i inflacja.
- Wyższe ceny ropy bezpośrednio przekładają się na ceny benzyny i oleju napędowego
- Zakłócenia w żegludze w Zatoce Perskiej podbijają koszty wszystkiego, od elektroniki po oliwę z oliwek
- Inflacja napędzana energią znacznie utrudnia Bankowi Anglii wykonywanie jego pracy
Jest też aspekt bezpieczeństwa. Wielka Brytania ma długotrwałe interesy morskie w Zatoce Perskiej, a każda eskalacja związana z Cieśniną Ormuz mogłaby wciągnąć aktywa Royal Navy w szerszą operację, ze wszystkimi politycznymi bólami głowy, jakie to sugeruje.
Pęknięcia polityczne na froncie wewnętrznym
Narracja Trumpa chwieje się też na krajowym podwórku. Irański prezydent Masud Pezeszkian nazwał oblężenie USA „nieznośnym", co jest dokładnie tym rodzajem języka, który zazwyczaj poprzedza dramatyczne decyzje. Tymczasem prominentny demokrata oskarżył sekretarza obrony Pete'a Hegsetha o wprowadzanie Trumpa w błąd co do tego, jak naprawdę przebiega ta wojna.
To poważne oskarżenie. Jeśli jest prawdziwe, sugeruje, że wojowniczość prezydenta jest podsycana przez selektywnie optymistyczne odprawy, a nie przez posępniejsze oceny wychodzące ze środowiska wywiadowczego. Tłumaczyłoby to też przepaść między „już wygraliśmy" a „mniej więcej połowa ich pocisków nadal działa".
Czy USA naprawdę wygrały?
Szczerze? To zależy od tego, jak definiujesz zwycięstwo. Jeśli oznacza ono zadanie poważnych ciosów irańskim siłom konwencjonalnym i duszenie jego gospodarki, USA wyraźnie wyrządziły poważne szkody. Jeśli oznacza zneutralizowanie irańskiego potencjału nuklearnego, obraz jest o wiele bardziej skomplikowany. Uran nadal tam jest. Inspektorów nie ma. A wirówki, gdziekolwiek by teraz były, nie są znane z brania urlopów.
Instynkt Trumpa, by ogłaszać zadanie wykonanym, jednocześnie po cichu opracowując Plan B, to klasyczny teatr polityczny. Demonstrować siłę, utrzymywać opcje otwarte i mieć nadzieję, że opinia publiczna nie przeczyta dalej niż nagłówek. Kłopot polega na tym, że tym razem do nagłówka przyłączona jest wojna, która realnie wstrząsa globalnymi rynkami ropy naftowej i, co za tym idzie, każdym domowym budżetem od Belfastu po Bournemouth.
Podsumowanie
Trump chce większej przewagi zwycięstwa. Pentagon chce więcej opcji. MAEA chce dostępu. Iran chce zniesienia blokady. A reszta z nas chciałaby po prostu, żeby cena benzyny trochę spadła.
Bez względu na to, czy następnym ruchem będzie porozumienie, kolejna runda uderzeń, czy brawurowe przejęcie uranu rodem z powieści sensacyjnej, jedno jest pewne: wojna, która miała się już skończyć, trwa w najlepsze, a „już wygraliśmy" zaczyna brzmieć mniej jak okrążenie honorowe, a bardziej jak człowiek próbujący przekonać samego siebie.
Przeczytaj oryginalny artykuł na stronie źródłowej.
