Politics · 5 min read

Trump Przegrywa w Sądzie, ale Jego Wojna z Amerykańską Prasą Trwa w Najlepsze

Trump przegrywa kolejne pozwy przeciwko mediom, ale presja na amerykańską prasę nie słabnie. Regulatorzy, ugody i zastraszanie zastępują salę sądową.

Trump Przegrywa w Sądzie, ale Jego Wojna z Amerykańską Prasą Trwa w Najlepsze

Przegrywać bitwy, wygrywać wojnę?

Donald Trump spędził ostatnie kilka lat, zbierając imponującą kolekcję prawnych porażek w starciach z amerykańskimi organizacjami medialnymi. Można by pomyśleć, że wielokrotne słyszenie "nie" od federalnych sędziów ostudziłoby jego zapał do pozywania gazet. Można by się mylić.

Sądowe porażki wciąż się piętrzą. Presja na prasę, jakoś, wciąż narasta. To osobliwy rodzaj strategii: przegrać proces, wygrać efekt mrożący.

Najnowsza sądowa klapa

13 kwietnia 2026 roku sędzia Darrin Gayles odrzucił zawrotny pozew Trumpa o wartości 10 miliardów dolarów przeciwko The Wall Street Journal, wniesiony w związku z doniesieniami o liście urodzinowym rzekomo wysłanym do Jeffreya Epsteina. Oddalenie nastąpiło bez prejudykatu, co oznacza, że prawnicy Trumpa mogą dopracować skargę i spróbować ponownie, ale na razie jest to wyraźna porażka.

Dołącza do rosnącego stosu. Pozew z 2022 roku przeciwko CNN w sprawie doniesień o manipulowaniu wyborami został odrzucony w 2023 roku przez sędziego Raaga Singhala i podtrzymany w apelacji. Sędzia Randolph Moss orzekł 31 marca 2026 roku, że rozporządzenie wykonawcze Trumpa pozbawiające finansowania NPR i PBS było niekonstytucyjne. Restrykcyjne zasady dostępu prasy Pentagonu zostały obalone jako niekonstytucyjne dwukrotnie w ciągu ostatniego miesiąca.

To nie jest passa zwycięstw. To człowiek wchodzący do sali sądowej z bananem i zdziwiony, że to nie miecz.

Dlaczego więc ktokolwiek wciąż się wzdryga?

Bo pozew tak naprawdę nie jest sednem sprawy. Sednem są koszty, niedogodności, regulacyjna dźwignia i bardzo głośna wiadomość wysyłana do każdej redakcji obserwującej z boku.

Spójrzcie na ABC. Zamiast stawiać czoła sprawie o zniesławienie wynikającej z wypowiedzi George'a Stephanopoulos na antenie, sieć zgodziła się zapłacić 15 milionów dolarów na przyszłą bibliotekę prezydencką Trumpa. Czy sprawa była do wygrania? Wielu prawnych obserwatorów uważało, że tak. Czy ABC mimo to walczyło? Nie. To cała gra w pigułce.

FCC wkracza na scenę

Jeśli nie możesz pokonać prasy w sądzie, zawsze możesz wywierać presję na regulatorów. Wchodzi Brendan Carr, przewodniczący FCC, który objął swoją rolę z energią człowieka, który właśnie odkrył nową zabawkę.

Po tym, jak Jimmy Kimmel w kwietniu 2026 roku zażartował z Melanii Trump jako "wyczekującej wdowy", FCC Carra podobno nakazało Disneyowi złożenie wcześniejszych odnowień licencji dla stacji ABC. Sygnał dla nadawców nie mógł być jaśniejszy: narażaj się administracji, a twoje papiery nagle stają się bardzo interesujące dla rządu federalnego.

Jest też saga Paramount. Spółka matka CBS rozliczyła się z Trumpem za zgłoszone 16 milionów dolarów w sprawie sporu redakcyjnego w 60 Minutes. Niedługo potem FCC przepuściło fuzję Paramount-Skydance wartą 8,4 miliarda dolarów. Wyciągnijcie własne wnioski. Stephen Colbert z pewnością to zrobił, nazywając ugodę "grubą łapówką" w The Late Show. Paramount następnie odwołał jego program. Zabawne, jak to wszystko się układa.

Straty poza salą sądową

Pozwy to jedynie widoczny czubek znacznie większej góry lodowej i warto spojrzeć szerzej, by zobaczyć skalę zjawiska.

  • Voice of America zostało wypatroszone, przy czym Kari Lake przewodziła wysiłkom rozmontowania, zanim w marcu 2026 roku sąd orzekł, że jej mianowanie było nielegalne.
  • US Press Freedom Tracker odnotował około 170 zgłoszonych napaści na dziennikarzy w 2026 roku, z czego 160 ze strony organów ścigania.
  • Przeszukanie przez FBI domu reportera Washington Post 14 stycznia 2026 roku spotkało się z powszechnym potępieniem.
  • Raport Varieties of Democracy Institute z 2026 roku stwierdził, że wolność słowa w USA spadła do poziomów niewidzianych od czasów II wojny światowej.

Ten ostatni punkt powinien dać do myślenia każdemu brytyjskiemu czytelnikowi. Zwykliśmy myśleć o Ameryce jako o kraju z Pierwszą Poprawką wytatuowaną na przedramieniu, najgłośniejszym obrońcy wolności prasy. Dane stawiają ją teraz w terytoriach częściej kojarzonych z krajami, które Departament Stanu poucza.

Co najmniej dziewięć pozwów i licznik wciąż rośnie

Od 2020 roku Trump złożył co najmniej dziewięć pozwów przeciwko głównym firmom medialnym, według analityków ds. wolności prasy z Variety i Poynter. Większość zakończyła się niepowodzeniem. Niektóre są w toku. Kilka przyniosło ugody, które wyglądają podejrzanie jak haracze.

Wzorzec jest strategią. Nie trzeba wygrywać każdej sprawy. Wystarczy sprawić, by każdy redaktor zawahał się przed podpisaniem kolejnego krytycznego nagłówka. Trzeba, żeby każdy główny radca prawny zapytał, czy historia jest naprawdę warta rachunku za prawnika. Trzeba, żeby każdy nadawca zastanawiał się, czy jego licencja jest następnym dokumentem, który zostanie "sprawdzony".

Dlaczego to ma znaczenie dla brytyjskich czytelników

Kusiłoby, żeby odłożyć to wszystko pod "szalona amerykańska polityka" i iść dalej. Byłby to błąd.

Brytyjskie media działają w globalnym ekosystemie, który silnie opiera się na amerykańskich doniesieniach. Gdy amerykańskie redakcje stosują autocenzurę, reszta z nas dostaje uboższy obraz świata. Poza tym schemat testowany w Waszyngtonie -- pozywaj, ugadaj się, reguluj, powtarzaj -- jest przenośny. Podróżuje. Każdy, kto obserwował powolny bęben debat w Wielkiej Brytanii wokół finansowania BBC, uprawnień Ofcom i pozwów w stylu SLAPP, powinien rozpoznać to pokrewieństwo.

Werdykt

Prawna karta wyników Trumpa wobec prasy jest autentycznie słaba. Sędziowie wciąż orzekają przeciwko niemu. Konstytucja, od czasu do czasu, nadal spełnia swoje zadanie. Ale sala sądowa to tylko jedno z kilku pól bitwy, a na pozostałych -- presja regulacyjna, ugody przez wyczerpanie, rozporządzenia wykonawcze, zastraszanie -- obraz jest znacznie mniej uspokajający.

Amerykańska prasa nie jest uciszana jednym dramatycznym ciosem. Jest wykańczana tysiącem małych. Każda przegrana sprawa sądowa nic Trumpa nie kosztuje, czego nie był gotów wydać. Każda ugoda, każdy odwołany program, każde wcześniejsze odnowienie licencji uczy następną redakcję, żeby się dwa razy zastanowiła.

To nie jest wojna, którą trzeba wygrać w sądzie. Trzeba ją tylko tam toczyć.

Przeczytaj oryginalny artykuł na stronie źródłowej.

D
Written by

Daniel Benson

Writer, editor, and the entire staff of SignalDaily. Spent years in tech before deciding the news needed fewer press releases and more straight talk. Covers AI, technology, sport and world events — always with context, sometimes with sarcasm. No ads, no paywalls, no patience for clickbait. Based in the UK.