News · 4 min read

Skalpele w dół: lekarze rezydenci ogłaszają sześciodniowy strajk po fiasku rozmów z rządem

Po fiasku rozmów z rządem, angielscy lekarze rezydenci zapowiedzieli kolejny strajk. Dowiedz się, dlaczego protestują i co to oznacza dla pacjentów NHS.

Skalpele w dół: lekarze rezydenci ogłaszają sześciodniowy strajk po fiasku rozmów z rządem

15. runda sporu, który nie wykazuje oznak wygaszenia

Jeśli myśleliście, że długotrwały pat między angielskimi lekarzami rezydentami a rządem zbliża się ku końcowi, jesteście w błędzie. Rozmowy zakończyły się fiaskiem, a BMA ogłosiło sześciodniowy strajk, który rozpocznie się 7 kwietnia i potrwa do 13 kwietnia. To termin tuż po wielkanocnym weekendzie, co jest albo spektakularnie kiepskim, albo spektakularnie strategicznym ruchem, w zależności od tego, po której stronie barykady stoisz.

Będzie to już 15. runda akcji protestacyjnej lekarzy rezydentów od 2023 roku. Piętnasta. W tym momencie spór ten trwa dłużej niż większość popularnych seriali.

Co poszło nie tak przy stole negocjacyjnym?

Wydawało się, że wielotygodniowe rozmowy między BMA a Ministerstwem Zdrowia przynoszą postępy, aż nagle wszystko się załamało. Dr Jack Fletcher, przewodniczący Komitetu Lekarzy Rezydentów BMA, ujął to dosadnie: rząd zaczął przesuwać bramki w ostatnich dwóch tygodniach negocjacji.

Ostateczna oferta rządu obejmowała podwyżkę płac o 3,5% na lata 2026/27, rozłożoną na trzy lata, wraz z 4000 do 4500 dodatkowych miejsc szkolenia specjalizacyjnego (z czego 1000 miejsc przyspieszono na kwiecień 2026) oraz zwrot kosztów obowiązkowych egzaminów Royal College. Na papierze może to brzmieć rozsądnie. W praktyce jednak w ogóle nie zadowoliło to pracowników, których płace realnie spadły o około 21% od 2008 roku.

Dla kontekstu, to nie jest błąd w druku. Jedna piąta ich siły nabywczej przepadła. Gdyby twoja pensja skurczyła się o jedną piątą na przestrzeni 18 lat, podczas gdy obciążenie pracą wzrosło, prawdopodobnie też miałbyś mieszane uczucia co do oferty rzędu 3,5%.

Liczby stojące za mandatem

Głosowanie w sprawie strajku przyniosło jednoznaczny wynik: 93% głosów za akcją przy frekwencji 53%. To jasny mandat od grupy około 77 000 lekarzy rezydentów pracujących w angielskim systemie NHS.

I nie chodzi tylko o pieniądze. Pod nagłówkami kryje się prawdziwy kryzys zatrudnienia. Obecnie około 30 000 lekarzy rywalizuje o zaledwie 10 000 miejsc szkolenia specjalizacyjnego. To trzech wykwalifikowanych lekarzy walczących o każde dostępne stanowisko. Rządowa oferta dodatkowych miejsc szkoleniowych rozłożona na trzy lata rozwiązuje problem, ale krytycy twierdzą, że to za mało i zbyt wolno.

Co się dzieje, gdy lekarze odchodzą od łóżek?

Poprzednie strajki dają pewien obraz sytuacji. Podczas protestu w grudniu 2025 roku odnotowano 95 664 nieobecnych pracowników, choć NHS zdołało utrzymać 94,7% planowych zabiegów. Ta odporność ma jednak swoją cenę. Szacuje się, że każda runda strajków kosztuje NHS ponad 200 milionów funtów w związku z zarządzaniem zakłóceniami, przekładaniem wizyt i ściąganiem zastępstw.

Biorąc pod uwagę, że kwietniowa akcja przypada tuż po wielkanocnym weekendzie, kiedy szpitale i tak pracują przy ograniczonej obsadzie, presja na zarząd NHS będzie ogromna. Minister zdrowia Wes Streeting będzie musiał odpowiedzieć na trudne pytania o to, dlaczego dopuszczono do fiaska rozmów na tym etapie.

Czy widać koniec?

Niezbyt. Mandat strajkowy BMA obowiązuje do sierpnia 2026 roku, co oznacza, że dalsze akcje po kwietniu są jak najbardziej możliwe. W samym 2025 roku odbyły się trzy pięciodniowe strajki: w lipcu, październiku i grudniu. To sześciodniowe działanie stanowi eskalację.

Warto zauważyć, że Szkocja wybrała zupełnie inną drogę. Strajki zostały tam zawieszone w styczniu 2026 roku po zaakceptowaniu porozumienia równoważnego z podwyżką płac o 9,9%. To porównanie z pewnością nie umknie uwadze angielskich lekarzy rezydentów ani przedstawicieli ich związku zawodowego.

Werdykt

W tej sytuacji nie ma wygranych. Pacjenci muszą mierzyć się z utrudnieniami. Lekarze tracą wynagrodzenie podczas protestów. NHS trwoni pieniądze na plany awaryjne. A rząd traci kapitał polityczny z każdymi nieudanymi negocjacjami.

Jasne jest, że oferta 3,5%, nawet jeśli zostanie osłodzona miejscami szkoleniowymi i zwrotem kosztów egzaminów, nie zniweluje 21% luki płacowej ani nie naprawi systemu, w którym dziesiątki tysięcy wyszkolonych lekarzy nie mogą znaleźć miejsc specjalizacyjnych. Dopóki obie strony nie znajdą prawdziwego kompromisu, spodziewajcie się kolejnych linii pikiet, odwołanych wizyt i nagłówków takich jak ten.

Przeczytaj oryginalny artykuł na stronie źródłowej.

D
Written by

Daniel Benson

Writer, editor, and the entire staff of SignalDaily. Spent years in tech before deciding the news needed fewer press releases and more straight talk. Covers AI, technology, sport and world events — always with context, sometimes with sarcasm. No ads, no paywalls, no patience for clickbait. Based in the UK.