Rozliczenie Doliny Krzemowej: Meta i YouTube uznane za winne w przełomowym procesie o uzależnienie od mediów społecznościowych
Słoik M&M-sów i sześciomilionowe przesłanie
Gdyby szukać jednego obrazu, który oddaje stosunek Doliny Krzemowej do odpowiedzialności, mógłby nim być prawnik trzymający słoik cukierków na sali sądowej w Los Angeles. Adwokat Mark Lanier pokazał podobno przysięgłym słoik zawierający 415 M&M-sów, z których każdy reprezentował miliard dolarów wartości korporacyjnej, po czym zapytał ich, jak powinna wyglądać sensowna kara dla firm aż tak bogatych.
Ława przysięgłych zastanawiała się nad tym przez dziewięć dni. Odpowiedź: 6 milionów dolarów łącznego odszkodowania, podzielone między Metę (70% odpowiedzialności) i YouTube (30% odpowiedzialności), po stwierdzeniu, że obie platformy zostały celowo zaprojektowane tak, aby uzależniać, i że projekt ten wyrządził krzywdę dziś 20-letniej powódce, która zaczęła korzystać z YouTube w wieku sześciu lat, a z Instagrama w wieku dziewięciu lat.
Mała grzywna, ogromny precedens
Bądźmy szczerzy co do liczb. Sześć milionów dolarów dla Mety to mniej więcej tyle, ile firma zarabia, gdy czytasz to zdanie. Zespół prawny powódki domagał się miliarda dolarów samych odszkodowań karnych, więc trzy miliony z tego tytułu raczej nikomu nie uszczuplą premii. Kapitalizacja rynkowa Mety oscyluje wokół 1,4 biliona dolarów. Finansowo rzecz biorąc, to mandat za nieprawidłowe parkowanie.
Jednak traktowanie tego jako zwykłego klepnięcia po nadgarstku całkowicie mija się z celem. Ława przysięgłych przyznała rację powódce w każdym pojedynczym zarzucie. Ten kompletny sukces w kwestii odpowiedzialności to element, który powinien nie dawać spokoju prawnikom w Menlo Park, bo w kolejce czeka już około 2000 podobnych pozwów, a kolejne procesy pilotażowe mają nastąpić. Każdy z nich dysponuje teraz sprawdzonym szablonem prawnym, z którego może korzystać.
Bardzo zły tydzień dla Mety
Trudno sobie wyobrazić gorszy moment dla imperium Marka Zuckerberga. Zaledwie jeden dzień przed ogłoszeniem tego wyroku ława przysięgłych w Nowym Meksyku zasądziła 375 milionów dolarów od Mety w odrębnej sprawie dotyczącej wykorzystywania dzieci na jej platformach. Prokuratura domagała się tam pierwotnie ponad 2 miliardów dolarów, a rozprawa sędziowska w sprawie pozostałych roszczeń zaplanowana jest na maj 2026 roku.
Tymczasem cena akcji Mety spadła o blisko 8% po wyroku w LA, a wolumen obrotu przekroczył ponad dwukrotnie 65-dniową średnią. Inwestorzy wydają się znacznie lepiej odczytywać prawne znaki czasu niż własny dział PR firmy.
A gdzie był sam Zuckerberg, gdy to wszystko się rozgrywało? Na Kapitolu, na spotkaniu z liderem większości senackiej Johnem Thunem. Niedawno znalazł się w składzie prezydenckiego panelu doradczego ds. technologii obok Larry'ego Ellisona i Jensena Huanga, co w zależności od perspektywy można uznać za imponujące budowanie sieci kontaktów albo mistrzowskie odwracanie uwagi.
Podręcznik przemysłu tytoniowego
Komentatorzy prawni wskazują na wyraźne podobieństwa do procesów tytoniowych z lat 90. i łatwo zrozumieć, dlaczego. Adwokat Jayne Conroy, która wcześniej pracowała przy sprawach opioidowych, wprost powiązała obie batalie. Argument ma identyczną strukturę: firmy wiedziały, że ich produkty wyrządzają krzywdę, mimo to optymalizowały je pod kątem zaangażowania i celowały w młodych użytkowników, którzy nie mieli możliwości ochrony samych siebie.
Google ze swojej strony próbuje kreatywnego wybiegu, argumentując, że YouTube to platforma streamingowa, a nie portal społecznościowy. To odważna strategia, która mogłaby mieć większą wagę, gdyby platforma nie dysponowała sekcjami komentarzy, licznikami subskrybentów i algorytmicznymi silnikami rekomendacji zaprojektowanymi specjalnie po to, by zatrzymać użytkowników przed ekranem.
Eric Goldman, prodziekan Santa Clara University School of Law, zauważył, że prawdziwe znaczenie tkwi nie w wysokości odszkodowania, lecz w precedensie. Gdy ława przysięgłych potwierdzi, że uzależniające projektowanie stanowi szkodę wartą przypisania odpowiedzialności, argument o otwarciu śluzy przestaje być hipotetyczny.
Co dalej
TikTok i spółka macierzysta Snapa obie zawarły ugodę przed rozpoczęciem tego procesu, co z perspektywy czasu wygląda dość roztropnie. Dla Mety i Google'a droga naprzód jest znacznie mniej komfortowa. Przy tysiącach oczekujących spraw i ugruntowanych ramach prawnych, wieloletnie zapewnienia Doliny Krzemowej, że to zaledwie neutralne platformy, zaczynają brzmieć mniej więcej tak przekonująco jak zeznania prezesa firmy tytoniowej, że papierosy są zupełnie bezpieczne.
Moment, jak to się mówi, nadszedł. To, czy giganci technologiczni zdecydują się go uznać, to już zupełnie inna kwestia.
Przeczytaj oryginalny artykuł na stronie źródła.

No comments yet. Be the first to share your thoughts.