Rosja gra kartą Bliskiego Wschodu: Zełenski bije na alarm w sprawie obrony powietrznej
Bardzo cynyczna gra na odwrócenie uwagi
W świecie globalnej polityki liczy się każdy moment. Podczas gdy reszta świata wpatrzona jest w eskalujące napięcia między Iranem a Izraelem, Władimir Putin podobno zaciera ręce. Wołodymyr Zełenski wskazał, że Kreml skutecznie wykorzystuje chaos na Bliskim Wschodzie jako zasłonę dymną dla swoich ciągłych operacji wojskowych na Ukrainie. To geopolityczny odpowiednik kieszonkowca, który wszczyna bójkę w pubie tylko po to, by sprzątnąć wam portfel, gdy jesteście zajęci obserwowaniem awantury.
Cena odwrócenia wzroku
Najnowsza fala rosyjskich bombardowań była wyjątkowo brutalna. Co najmniej pięć osób straciło życie w kolejnej serii ataków, które stanowiły dobitne przypomnienie, że mimo przeniesienia uwagi mediów gdzie indziej, rakiety nadal lecą. Dla przeciętnego Brytyjczyka śledzącego wiadomości może to być nieustający cykl tragedii, ale dla tych, którzy są na miejscu, obawy mają coraz bardziej techniczny charakter. Zełenski nie martwi się tylko nagłówkami gazet; martwi się sprzętem. Publicznie wyraził poważne wątpliwości co do obecnych dostaw rakiet do systemów obrony powietrznej i ma ku temu dobre powody.
Ukraina w dużej mierze polega na zaawansowanych systemach obrony powietrznej, by chronić swoje miasta przed zrównaniem z ziemią. Te systemy to cuda nowoczesnej inżynierii, ale mają jedną poważną wadę: są niezwykle drogie w eksploatacji i wymagają stałych dostaw rakiet przechwytujących. Gdy globalne zainteresowanie się przesuwa, polityczna wola do utrzymania tych linii dostaw może czasem słabnąć. W Wielkiej Brytanii, gdzie już odczuwamy skutki osłabionej gospodarki i wysokich kosztów życia, rozmowa często schodzi na to, ile możemy sobie pozwolić wysłać. Jednak, jak zauważa Zełenski, alternatywa jest w dłuższej perspektywie znacznie kosztowniejsza. Jeśli tarcza obrony powietrznej zawiedzie, koszty odbudowy i ludzkie straty będą astronomiczne.
Irańskie powiązania
Nie jest tajemnicą, że Rosja i Iran ostatnio stały się najlepszymi przyjaciółmi. Są jak ta jedna para rozrabiaków z tyłu klasy, którzy bez przerwy wymieniają się notatkami o tym, jak siać zamęt. Iran dostarcza drony Shahed, które stały się uciążliwą zmorą ukraińskiego nieba, a w zamian Rosja oferuje parasol dyplomatyczny i ekspertyzę techniczną. Wykorzystując obecną wojnę na Bliskim Wschodzie, Rosja zasadniczo stara się rozciągnąć zasoby Zachodu do granic wytrzymałości. Chce, by Zachód stanął przed wyborem: popierać Izrael czy Ukrainę, licząc na to, że po prostu skończy nam się cierpliwość, albo rakiety, albo jedno i drugie.
Kreml żywi się niestabilnością. Jeśli Zachód jest zajęty próbą zapobieżenia wojnie regionalnej na Bliskim Wschodzie, ma mniej czasu, energii i pieniędzy, by skupić się na liniach frontu w Doniecku czy Charkowie.
Dlaczego technologia ma znaczenie
Z technicznego punktu widzenia jest to wojna na wyniszczenie rozgrywana z użyciem czujników i systemów naprowadzania. Ukraina potrzebuje czegoś więcej niż tylko amunicji; potrzebuje zaawansowanych radarów i technologii przeciwrakietowych zdolnych odróżnić tani wabik od prawdziwego zagrożenia. Wielka Brytania była liderem w dostarczaniu części tego sprzętu, ale nasze własne zapasy nie są bezenne. Obserwujemy test w czasie rzeczywistym: czy zachodnia produkcja jest w stanie nadążyć za przedłużającym się konfliktem o wysokiej intensywności. To sygnał alarmowy dla całego sojuszu NATO: era zakładania, że mamy wystarczająco dużo amunicji na czarną godzinę, dobiegła końca. Leje jak z cebra, a my potrzebujemy więcej parasoli.
Ironia polega na tym, że te same drony, których Iran używa do zastraszania swoich sąsiadów, są tymi samymi, które terroryzują ukraińskich cywilów. To zjednoczony front technologicznego terroru. Apel Zełenskiego jest prosty: nie pozwólmy, by nowy pożar odwrócił naszą uwagę i pozwolił temu staremu wymknąć się spod kontroli. Jeśli zapasy rakiet obrony powietrznej się wyczerpią, koszty ludzkie gwałtownie wzrosną, a geopolityczna mapa Europy może ulec trwałej zmianie. Mówimy o systemach, które kosztują miliony funtów za jeden strzał, by zestrzelić drony kosztujące mniej więcej tyle, co używany Ford Fiesta. Matematyka jest brutalna i obecnie przemawia na korzyść Rosji.
Werdykt
Żyjemy w epoce, w której cykl informacyjny porusza się szybciej niż łącze światłowodowe, ale niektóre sprawy wymagają długoterminowej uwagi. Rosja liczy na to, że Zachód znudzi się lub da się rozproszyć przez kolejny błyszczący, a w tym przypadku tragiczny obiekt. To cyniczna strategia, ale taka, która już wcześniej przynosiła efekty. Dla nas, w Wielkiej Brytanii, wspieranie Ukrainy to nie tylko kwestia dobroczynności; to kwestia zapewnienia, że technologia obrony pozostaje o krok przed technologią zniszczenia. Nie możemy pozwolić sobie na odwrócenie wzroku tylko dlatego, że kanał się zmienił.
Przeczytaj oryginalny artykuł na źródle.

No comments yet. Be the first to share your thoughts.