Redukcja wojsk USA w Europie: Co Wielka Brytania powinna sądzić o wielkim wycofaniu Pentagonu
Pentagon wycofuje 5 000 żołnierzy z Niemiec, a Trump grozi dalszymi cięciami. Co ta redukcja oznacza dla NATO, Wielkiej Brytanii i bezpieczenstwa Europy?
Donald Trump postanowił, że obecność Wujka Sama w Europie robi się nieco zbyt ciężka, i już sięga po sznurowadła. Pentagon potwierdził w piątek 1 maja 2026 roku, że 5 000 amerykańskich żołnierzy opuści Niemcy w ciągu najbliższych sześciu do dwunastu miesięcy. Już następnego dnia Trump powiedział dziennikarzom, że cięcia pójdą, jego własnymi słowami, "znacznie dalej". To wywołało niemałe zdumienie w Berlinie, Brukseli i, owszem, w Whitehall.
Co to właściwie oznacza dla szerszego obrazu i dlaczego ktokolwiek w Wielkiej Brytanii powinien się tym przejmować? Usiądźcie wygodnie.
Kluczowe liczby
Według US European Command (EUCOM) w Europie stacjonuje zazwyczaj od 80 000 do 100 000 żołnierzy amerykańskich. Same Niemcy goszczą ponad 36 000 z nich. Włochy około 12 000. Wielka Brytania mniej więcej 10 000. Kiedy 5 000 żołnierzy opuszcza Niemcy, nie jest to koniec całej rozgrywki, ale to poważna część kontyngentu jednego kraju i wyraźny sygnał intencji.
Dla kontekstu, EUCOM istnieje od 1947 roku, obejmuje około 50 krajów i stanowi kręgosłup transatlantyckiego układu bezpieczeństwa Ameryki. Jego zmniejszenie to nie drobna korekta administracyjna. To coś, o czym historycy piszą całe rozdziały.
Dlaczego Niemcy i dlaczego teraz?
Niemcy są, przynajmniej na papierze, oczywistym celem. Goszczą bazę lotniczą Ramstein, Regionalne Centrum Medyczne w Landstuhl (gdzie leczeni są ranni żołnierze amerykańscy z całego świata) oraz kwatery główne zarówno US European Command, jak i US Africa Command. Jeśli chciałoby się zademonstrować siłę w Europie, Niemcy były siłownią.
Polityka rzadko bywa jednak schludna. Trump i kanclerz Niemiec Friedrich Merz otwarcie się kłócą, szczególnie w związku z trwającym konfliktem USA z Iranem, nazwanym "Operacją Epic Fury". Merz podobno opisał swoje poczucie "upokorzenia" pewnymi aspektami tej relacji, a Trump nie słynie z tolerowania takich uwag.
Czy wycofanie jest strategiczną rekalibracją czy prezydenckim szturchańcem, szczerze mówiąc, nikt nie wie. Prawdopodobnie trochę jednego i drugiego.
Kwestia nuklearna, o którą nikt nie lubi pytać
Jest pewien szczegół, który bywa pomijany w serwisach informacyjnych. Według szacunków Federacji Naukowców Amerykańskich z marca 2026 roku, około 100 bomb nuklearnych USA jest przechowywanych w europejskich bazach w Belgii, Niemczech, Włoszech, Holandii i Turcji. Zmniejszenie liczby konwencjonalnych żołnierzy to jedno. Cokolwiek, co naruszy szerszy układ dzielenia się bronią nuklearną, to zupełnie inna sprawa, i jak dotąd nie ma żadnych sygnałów, że głowice gdziekolwiek się ruszą. Warto jednak mieć to na oku.
Kongres nie jest w pełni przekonany
Tu zaczyna się robić ciekawie dla tych, którzy zakładali, że prezydent może po prostu dowolnie wycofywać wojska. Ustawa o autoryzacji obrony narodowej na 2026 rok podobno ustanawia ustawowy dolny próg na poziomie około 75 000 do 76 000 żołnierzy USA w Europie. Innymi słowy, Kongres postawił barierę, która ogranicza dramatyzm wszelkich redukcji bez legislacyjnego błogosławieństwa.
Sprzeciwiają się temu również czołowi Republikanie. Przewodniczący Senackiej Komisji Sił Zbrojnych Roger Wicker i jego odpowiednik w Izbie Mike Rogers argumentowali, że wojska powinny zostać przesunięte na wschód, głębiej do Europy Wschodniej, a nie odsyłane do domu. Ich rozumowanie jest proste: gdy wojna na Ukrainie wciąż się toczy, widoczne wycofanie Ameryki to dokładnie ten rodzaj wizerunku, który Vladimir Putin oprawiłby w ramki i powiesił na kremlowskiej ścianie. Twierdzili też, że Pentagon odwołał planowane rozmieszczenie batalionu armii dalekiego zasięgu w Niemczech, choć to konkretne twierdzenie nie zostało niezależnie potwierdzone przez Pentagon w dostępnych źródłach.
Co z NATO i celem 5%?
Członkowie NATO przyswajają zobowiązanie sojuszu do wydawania 5% PKB na obronność, cytowane w Narodowej Strategii Obronnej USA opublikowanej w styczniu 2026 roku. To poważna liczba pod każdym względem i stanowi finansowe tło całej tej sytuacji. Argument amerykański, ogólnie rzecz biorąc, jest taki, że Europa musi wziąć na siebie większą część swojego bezpieczeństwa. Zmniejszenie liczby żołnierzy USA to jeden ze sposobów wymuszenia tej kwestii.
Niemcy już działają. Specjalny fundusz w wysokości 100 miliardów euro (Sondervermögen, około 117 mld dol.) został utworzony w 2022 roku, a rząd Merza ogłosił plany rozbudowy Bundeswehry do 260 000 żołnierzy z obecnych około 180 000. Ambitne, z pewnością. Szybkie, nie. Budowanie armii nie jest jak zamawianie papieru do drukarki.
Co to oznacza dla Wielkiej Brytanii
Wielka Brytania zajmuje nieco niewygodne miejsce. Jesteśmy w oczach Ameryki najbardziej niezawodnym europejskim partnerem NATO, gościmy około 10 000 żołnierzy USA i mamy interes we wszystkim, od Ukrainy po Indo-Pacyfik. Mniejsza obecność USA na kontynencie wywiera większą presję na siły brytyjskie, aby łatały luki, szczególnie w zakresie patrolowania przestrzeni powietrznej, wymiany wywiadowczej i gotowości do szybkiego reagowania.
Rodzi to również nieco niewygodne pytanie. Jeśli Waszyngton jest gotów ograniczyć obecność w Niemczech z powodu politycznej kłótni, co gwarantuje wyjątkowy status Wielkiej Brytanii, jeśli przyszły spór pójdzie w złym kierunku? To niekomfortowa myśl, ale słuszna.
Operacja Epic Fury rzuca cień na wszystko
Nie można rozmawiać o poziomach wojsk w Europie bez uwzględnienia faktu, że USA aktualnie walczą z Iranem. Zasoby są ograniczone. Nawet Pentagon, ze swoim astronomicznym budżetem, musi decydować, gdzie leżą priorytety. Wycofanie części sił z Niemiec, przynajmniej na papierze, zwalnia zasoby gdzie indziej. Czy te wojska faktycznie zostaną przerzucone na Bliski Wschód, wrócą do kraju, czy po cichu zostaną realokowane, pozostaje do zobaczenia.
Generał Alexus Grynkewich, obecny dowódca sił USA i NATO w Europie, będzie tym, który będzie musiał pozbierać praktyczne aspekty do kupy. Wyrazy współczucia dla niego. Logistyka na taką skalę to niewdzięczna harówka.
Werdykt
Czy to poczatek prawdziwego wycofania Ameryki z Europy, czy wykalkulowany ukłucie, by sojusznicy wyprostowali się na krzeslach? Prawdopodobnie to drugie, z domieszką pierwszego. Trump zazwyczaj negocjuje, zabierając rzeczy i obserwując, kto mrugnie pierwszy.
Dla europejskich członków NATO, w tym Wielkiej Brytanii, przesłanie jest wystarczająco jasne. Amerykański parasol bezpieczeństwa jest nadal otwarty, ale rączka robi się nieco chwiejna i rozsądnie byłoby zacząć nosić własny parasol. Berlin już próbuje. Londyn powinien bardzo uważnie obserwować.
Przeczytaj oryginalny artykuł na zrodle.
