Recenzja Jury Duty: Company Retreat – godny następca, który zamienia biurową politykę w hit telewizyjny
Sprawdź naszą recenzję Jury Duty: Company Retreat. Czy drugi sezon przebija oryginał? Analizujemy korporacyjny absurd i czy warto obejrzeć tę produkcję.
Jeśli kiedykolwiek siedziałeś na firmowym wyjeździe integracyjnym i myślałeś „to nie może dziać się naprawdę”, to Jury Duty Presents: Company Retreat wyda ci się niepokojąco znajome. Druga odsłona komediowej serii Amazon z ukrytą kamerą zadebiutowała na Prime Video 20 marca 2026 roku i dokonuje imponującej sztuki: sprawia, że dysfunkcje w miejscu pracy stają się autentycznie przezabawne.
Założenia: Jeden facet, jedna fałszywa firma produkująca ostry sos i totalny chaos
Punkt wyjścia jest rozkosznie prosty. Anthony Norman, 25 latek z Nashville, który od dwóch lat pracuje na zleceniach, wierzy, że dostał posadę w Rockin' Grandma's, firmie produkującej ostry sos, która wyjeżdża na korporacyjny wyjazd integracyjny. Nie wie jednak, że każdy jego kolega z pracy to aktor, a całość jest filmowana dla naszej rozrywki.
Tym razem zwrot akcji polega na tym, że fikcyjna firma private equity o nazwie Triukas przejmuje przedsiębiorstwo, zamieniając wyjazd w szybkowar pełen biurowej polityki, wymuszonej zabawy i tego typu pasywno agresywnych ćwiczeń zespołowych, od których każdy dział HR dostałby dreszczy.
Czy dorównuje oryginałowi?
Pierwsza seria, która zadebiutowała na Amazon Freevee w kwietniu 2023 roku, była prawdziwym hitem. Wystąpił w niej James Marsden, który z humorem robił z siebie głupka u boku Ronalda Gladdena, niczego niepodejrzewającego bohatera, i zdobyła cztery nominacje do nagrody Emmy, w tym za najlepszy serial komediowy. Utrzymuje również wynik 96% pozytywnych ocen od widzów na Rotten Tomatoes. Poprzeczka jest zawieszona bardzo wysoko.
Najbardziej widoczną zmianą jest brak celebryty w głównej roli. Nie ma tu nikogo pokroju Marsdena, kto wygłupiałby się w tle. Kilku krytyków wskazało to jako słabość, ale szczerze mówiąc, dowodzi to, że format ma potencjał wykraczający poza zatrudnianie gwiazd. Komedia wynika z samych sytuacji, a nie z wyłapywania znanej twarzy, która próbuje nie wybuchnąć śmiechem.
Twórcy, Lee Eisenberg i Gene Stupnitsky, byli scenarzyści The Office (sezony od 2 do 6), oraz reżyser Jake Szymanski, doskonale wiedzą, jak wydobyć komizm z korporacyjnego absurdu. Scenariusz balansuje na cienkiej granicy między dziwacznością a wiarygodnością, co jest kluczowe, gdy całe założenie opiera się na tym, by jedna osoba nie zorientowała się w podstępie.
Odbiór krytyków: Wynik bliski ideału
Wczesne recenzje są przytłaczająco pozytywne. Company Retreat ma obecnie 100% pozytywnych ocen na Rotten Tomatoes, choć warto zauważyć, że opierają się one na stosunkowo niewielkiej liczbie recenzji i mogą ulec zmianie. Screen Rant przyznał serialowi 7 na 10 punktów, podczas gdy Variety, Collider i Slate uznały go za godnego następcę.
Nie wszyscy są jednak przekonani. The Hollywood Reporter nazwał go „słodszym i łagodniejszym powtórzeniem”, a IndieWire było mniej wyrozumiałe. Konsensus wydaje się wskazywać na to, że jeśli podobał ci się oryginał, znajdziesz tu wiele dla siebie, ale nie oczekuj, że seria wyważy otwarte drzwi.
Co sprawia, że to działa?
Pod wszystkimi żartami i wyreżyserowanym chaosem, w Company Retreat jest coś nieoczekiwanie ciepłego. Anthony Norman jawi się jako autentycznie przyzwoity człowiek. Angażuje się w absurdalne sytuacje z takim szczerym entuzjazmem, że łatwiej jest mu kibicować, niż czuć zażenowanie. Serial znajduje prawdziwe momenty więzi pośród wykreowanego szaleństwa, co stawia go wyżej niż zwykły program z ukrytą kamerą.
Mimo to, korporacyjna satyra uderza mocniej niż sala sądowa z pierwszego sezonu. Każdy, kto przetrwał warsztaty integracyjne lub słyszał, że powinien „pokazać swoje autentyczne ja” podczas wyjazdu, poczuje się osobiście zaatakowany.
Werdykt
Osiem odcinków, które pojawiały się przez trzy tygodnie (ostatnia partia trafiła do sieci 3 kwietnia), sprawia, że Company Retreat to szybka i lekka rozrywka, która prezentuje się nadspodziewanie dobrze. Jest dostępny na Prime Video w Wielkiej Brytanii w ramach standardowej subskrypcji. Jeśli już płacisz za Prime, sam ten serial uzasadnia utrzymanie subskrypcji przez miesiąc.
To może nie jest ta sama magia co w pierwszym sezonie, ale jest zabawnie, zaskakująco szczerze i stanowi dowód na to, że reality TV nie musi być złośliwe, by być rozrywką. Tylko może nie oglądaj tego wieczór przed własnym wyjazdem firmowym.
Przeczytaj oryginalny artykuł na źródło.
