Panele słoneczne przeżywają swój moment: jak wojna w Iranie zmieniła Brytyjczyków w poszukiwaczy słońca
Wojna w Iranie wywołała skok zainteresowania panelami słonecznymi w Wielkiej Brytanii. Analizujemy dane, wpływ na rachunki i przyszłość energetyki.
Kiedy geopolityka spotyka się z rachunkiem za prąd
Nic tak nie motywuje właściciela domu do zainstalowania paneli słonecznych na dachu, jak obserwowanie, jak rachunki za energię rosną szybciej niż kontrakty terminowe na ropę Brent. A rosną one w zawrotnym tempie. Od momentu wybuchu konfliktu w Iranie 28 lutego 2026 roku, brytyjski rynek energetyczny przypomina kolejkę górską, na którą nikt nie chciał wsiadać.
Dyrektor generalny Octopus Energy, Greg Jackson, powiedział BBC, że zainteresowanie fotowoltaiką wzrosło o 50% od początku wojny. Mała uwaga, bo precyzja ma znaczenie: ta liczba odnosi się do zainteresowania i zapytań, a nie potwierdzonych sprzedaży. Nagłówek BBC sugerował coś innego, ale rzeczywiste dane o sprzedaży będą dostępne dopiero za kilka miesięcy. Sama dyrektor ds. produktu w Octopus, Rebecca Dibb-Simkin, przytoczyła bardziej skromny wzrost zapytań o panele słoneczne o 27% od końca lutego. Tymczasem specjalista od odnawialnych źródeł energii, Glow Green, odnotował ogromny wzrost popytu na panele słoneczne o 182% rok do roku.
Niezależnie od tego, jak spojrzymy na liczby, kierunek zmian jest niezaprzeczalny: Brytyjczycy desperacko chcą produkować własny prąd.
Skąd ten nagły pośpiech?
Cieśnina Ormuz, przez którą przepływa około 20% światowej ropy i gazu, jest skutecznie zablokowana od początku konfliktu. QatarEnergy wstrzymało produkcję LNG w dwóch głównych zakładach 2 marca i dwa dni później ogłosiło siłę wyższą. Efekt domina okazał się brutalny.
Brytyjskie hurtowe ceny energii wzrosły o około 50%. Koszty energii elektrycznej skoczyły o około 60% w ciągu jednego tygodnia. Ceny taryf stałych wzrosły o około 200 funtów niemal z dnia na dzień. Ropa Brent osiągnęła 119,50 dolarów za baryłkę 9 marca. Analitycy przewidują teraz, że limit cen energii może wzrosnąć o 10% lub więcej w lipcu 2026 roku, co potencjalnie zwiększy roczne rachunki o około 332 funty.
Mówiąc prościej, rachunek ekonomiczny związany z panelami słonecznymi nigdy nie wyglądał bardziej przekonująco dla przeciętnego gospodarstwa domowego.
Jackson jest optymistą, ale nie naiwnym
Trzeba oddać Gregowi Jacksonowi, że nie tylko napędza falę panicznych zakupów. Powiedział BBC, że aktywnie przygotowuje plany awaryjne na wypadek dalszych zakłóceń. Octopus Energy ma w swoim portfelu 4,9 GW projektów wiatrowych i słonecznych i zobowiązało się do zainwestowania 2 miliardów funtów w nową czystą energię w Wielkiej Brytanii do 2030 roku.
Zainteresowanie nie ogranicza się tylko do fotowoltaiki. Jackson zauważył, że pompy ciepła i pojazdy elektryczne cieszą się podobnym wzrostem popytu, ponieważ konsumenci szukają sposobów na zmniejszenie zależności od paliw kopalnych. Według danych Octopus, instalacje akumulatorowe niemal podwoiły się rok do roku.
Rząd wreszcie dołączył
W rzadkim przypadku, gdy harmonogram polityczny faktycznie pokrywa się z zapotrzebowaniem społecznym, rząd Wielkiej Brytanii ogłosił kilka środków promujących energię słoneczną. Standard Future Homes Standard, obowiązujący od 2028 roku, będzie wymagał wytwarzania energii odnawialnej na miejscu we wszystkich nowych angielskich domach. Panele słoneczne typu plug-in trafią na półki sklepów Lidl, Amazon i EcoFlow w ciągu kilku miesięcy. A od 1 kwietnia obniżki opłat w rachunkach za energię powinny zaoszczędzić gospodarstwom domowym około 130 funtów.
Istnieje również program Octopus 'Zero Bills Home', który oferuje dziesięć lat darmowej energii dla kwalifikujących się nabywców domów. Brzmi to zbyt dobrze, aby było prawdziwe, co w obecnym klimacie prawdopodobnie oznacza listę oczekujących ciągnącą się do 2035 roku.
Szersza perspektywa
Oto naprawdę budująca część: brytyjskie odnawialne źródła energii osiągnęły niedawno rekordową wydajność, a energia słoneczna i wiatrowa produkowały około 34 GW w południe, podczas gdy gaz stanowił zaledwie 2,4% miksu energetycznego. Infrastruktura istnieje. Technologia działa. Ekonomia ma teraz sens dla milionów gospodarstw domowych.
Wojna na Bliskim Wschodzie nie powinna być czynnikiem przyspieszającym transformację energetyczną. Ale jeśli rezultatem będzie naród domów produkujących własną czystą energię, przyszłe pokolenia prawdopodobnie nie będą narzekać na to, jak do tego doszliśmy.
Przeczytaj oryginalny artykuł pod adresem źródła.
