Nagranie z kamery nasobnej z aresztowania Justina Timberlake'a za jazdę pod wpływem ujawnione. Jest dokładnie tak żenujące, jak można było przypuszczać

Nagranie z kamery nasobnej z aresztowania Justina Timberlake'a za jazdę pod wpływem ujawnione. Jest dokładnie tak żenujące, jak można było przypuszczać

Noc, w której JT żałował, że nie zamówił Ubera

Prawie dwa lata po tym, jak Justin Timberlake został zatrzymany w Sag Harbor w stanie Nowy Jork, nagranie z kamery nasobnej z jego aresztowania za jazdę pod wpływem alkoholu w końcu trafiło do opinii publicznej. I szczerze? Wygląda to jak scena z komedii, której nikt z zaangażowanych nie uważa za zabawną.

Nagranie, udostępnione 20 marca 2026 roku przez Departament Policji Sag Harbor, trwa od 19 do 21 minut. To oczywiście zredagowany skrót najważniejszych momentów. Całe nagranie ma ponoć około ośmiu godzin. Można się tylko domyślać, co nie weszło do ostatecznej wersji.

Co tak naprawdę widać na nagraniu?

18 czerwca 2024 roku funkcjonariusze zatrzymali 43 letniego wówczas gwiazdora pop po tym, jak przejechał znak stopu i zjechał ze swojego pasa ruchu, prowadząc BMW. Z audio nagrania wynika, że policjant prowadzący interwencję wyjaśnił Timberlake'owi jasno: powodem zatrzymania było zjeżdżanie na lewą stronę i ignorowanie znaków stop.

Funkcjonariusze zwrócili uwagę na przekrwione i szkliste oczy, spowolnioną mowę oraz niezaprzeczalny zapach alkoholu. Na pytanie, ile wypił, Timberlake odpowiedział, że spożył jedno martini. Tylko jedno. Samotne, małe martini, które najwyraźniej musiało wykonać kawał ciężkiej roboty.

Potem przyszły testy trzeźwości, które nie poszły najlepiej. Timberlake potknął się podczas testu chodu i zaoferował nieśmiertelną obserwację: „To są, jakby, trudne testy”. Wspomniał też, że serce mu wali. Szczerze mówiąc, bycie aresztowanym przed kamerą zadziałałoby tak na większość ludzi.

Najsłynniejszy tekst w całych Hamptons

W momencie, który stał się najbardziej cytowanym fragmentem nagrania, Timberlake powiedział funkcjonariuszom: „Światowa trasa koncertowa. Jestem Justin Timberlake”. To ten rodzaj kwestii, która brzmi genialnie w głowie, a absolutnie okropnie na głos, zwłaszcza gdy oblewasz test trzeźwości.

Koleżanka, która była z nim w tym czasie, również próbowała załagodzić sytuację, pytając policjantów: „Czy możecie wyświadczyć mi przysługę, bo uwielbialiście Bye Bye Bye albo SexyBack?”. Próbowała też przekonywać, że „nie mogą go zamknąć”. Spoiler: mogli i rzeczywiście przeprowadzili procedurę aresztowania.

Timberlake odmówił poddania się badaniu alkomatem, co zgodnie z prawem stanu Nowy Jork poskutkowało automatycznym zawieszeniem prawa jazdy.

Jak sprawa zakończyła się w sądzie

13 września 2024 roku Timberlake przyznał się do winy przed sądem w Sag Harbor Village przed sędzią Carlem Irace. Pierwotny zarzut wykroczenia związanego z prowadzeniem pod wpływem alkoholu został złagodzony do niekaralnego wykroczenia drogowego polegającego na prowadzeniu pojazdu przy ograniczonej sprawności.

Wyrok obejmował grzywnę w wysokości 500 dolarów plus 260 dolarów opłaty dodatkowej, 25 godzin prac społecznych w wybranej przez niego organizacji non profit, 90 dni zawieszenia prawa jazdy oraz wymóg wystosowania publicznego oświadczenia w sprawie bezpieczeństwa. Sędzia Irace podobno dołączył prace społeczne, ponieważ uznał, że samo oświadczenie nie pozwoli na odpowiednią refleksję.

Trzeba oddać Timberlake'owi, że powiedział w sądzie: „Nie sprostałem standardom, które staram się wobec siebie stosować” i doradził, że „nawet po jednym drinku nie powinno się siadać za kierownicą”. To akurat rozsądna rada.

Walka o to, by nagranie nie ujrzało światła dziennego

Zespół prawny Timberlake'a nie odpuścił łatwo. Na początku marca 2026 roku pozwał wioskę Sag Harbor oraz szefa policji Roberta Drake'a, aby zablokować publikację nagrania, argumentując, że pokazuje go ono „w stanie skrajnej bezbronności” i wyrządzi „poważną i nieodwracalną szkodę” jego reputacji. Sędzia się nie zgodził, orzekając, że publikacja nie stanowi naruszenia prywatności. Ostatecznie zespół Timberlake'a zgodził się na wydanie częściowo zredagowanej wersji.

Wygląda to słabo, ale mogło być gorzej. Nikt nie ucierpiał, on przyjął odpowiedzialność i miejmy nadzieję, że przekaz „nawet po jednym drinku” dotrze do kogoś, kto musi go usłyszeć. Czasami najbardziej przydatne przesłanie społeczne to takie, którego nigdy nie planowałeś wygłosić.

Przeczytaj oryginalny artykuł na stronie źródłowej.

D
Written by

Daniel Benson

Writer, editor, and the entire staff of SignalDaily. Spent years in tech before deciding the news needed fewer press releases and more straight talk. Covers AI, technology, sport and world events — always with context, sometimes with sarcasm. No ads, no paywalls, no patience for clickbait. Based in the UK.