News · 6 min czytania

Musk wsiada do odrzutowca do Pekinu z Trumpem w trakcie procesu, podczas gdy sędzia niecierpliwie czeka

Elon Musk opuścił kraj jako świadek do wezwania we własnym procesie przeciwko OpenAI, dołączając do Trumpa na szczycie w Pekinie. Co to oznacza prawnie i geopolitycznie?

Musk wsiada do odrzutowca do Pekinu z Trumpem w trakcie procesu, podczas gdy sędzia niecierpliwie czeka

Wyobraź sobie taką scenę. Pozywasz swojego byłego współzałożyciela o sto pięćdziesiąt miliardów dolarów, sędzia uprzejmie prosiła cię, żebyś był w pobliżu na wypadek, gdyby miała do ciebie jeszcze jakieś pytania, a na twoim telefonie pojawia się zaproszenie od Prezydenta Stanów Zjednoczonych na wypad do Pekinu. Co zrobiłby rozsądny świadek? Drogi czytelniku, Elon Musk nie zrobił tej rzeczy.

Krótka wersja, dla tych, którzy dopiero się orientują

Elon Musk opuścił miejsce dla świadków w Oakland 30 kwietnia 2026 roku po złożeniu zeznań w swojej sprawie cywilnej przeciwko Samowi Altmanowi i Gregowi Brockmanowi. Sędzia Yvonne Gonzalez Rogers objęła go statusem świadka do wezwania, co oznaczało, że mogła go wezwać ponownie w każdej chwili. We wtorek 12 maja Musk wsiadł na pokład Air Force One z Donaldem Trumpem i poleciał około 9 500 kilometrów do Pekinu, docierając tam następnego dnia. Końcowe zeznania w jego własnym procesie zakończyły się w środę. Mowy końcowe odbyły się w czwartek 14 maja. Musk tymczasem znajdował się jakieś czternaście godzin lotu i jeden Ocean Spokojny dalej.

Rozumie się samo przez się, że kilka brwi prawniczych uniosło się znacząco ku górze.

Co tak naprawdę oznacza status świadka do wezwania

Bycie świadkiem do wezwania to nie to samo co zakaz opuszczania kraju i ta różnica ma znaczenie. CBS News zwróciło uwagę, że sędzia nie wydała Muskowi wyraźnego nakazu pozostania w kraju. Zachowała go jako dostępnego, co jest prawnym odpowiednikiem stwierdzenia: "nie odchodź za daleko, mogę cię potrzebować". Pekin, według wszelkich miar, kwalifikuje się jako daleko.

Jeffrey Bellin, profesor prawa na Vanderbilt, ujął to zwięźle dla NBC News. "Typowy świadek" powiedział "nie opuściłby kraju, gdyby podlegał wezwaniu". Uprzejme, trafne i wystarczająco dotkliwe.

To, czy Musk poprosił sędzię o zgodę przed wyjazdem, jest, mówiąc łagodnie, niejasne. Źródła NBC twierdzą, że nie. The Independent stwierdza, że nie jest to oczywiste w żadną stronę. Co możemy powiedzieć z całą pewnością, to że sędziowie nie lubią niespodzianek, szczególnie tych transkontynentalnych.

Sam proces, w prostych słowach

Sprawa jest najnowszym rozdziałem w długim i coraz bardziej zaciętym sporze między Muskiem a Altmanem, dwoma mężczyznami, którzy współzałożyli OpenAI jako organizację non-profit w 2015 roku. Musk odszedł w 2018 roku. OpenAI przekształciło się później w potężne komercyjne przedsiębiorstwo bez jego udziału. Musk prowadzi teraz własną firmę zajmującą się sztuczną inteligencją, xAI, i oskarżył Altmana oraz Brockmana o zdradę pierwotnej misji OpenAI.

Domaga się odszkodowania w wysokości do stu pięćdziesięciu miliardów dolarów i chce, aby zarówno Altman, jak i Brockman zostali usunięci z firmy, którą pomogli zbudować. Ława przysięgłych w tej sprawie ma jedynie charakter doradczy, co jest uprzejmym sposobem na stwierdzenie, że ich werdykt jest tylko sugestią. Rzeczywista decyzja spoczywa w rękach sędzi Gonzalez Rogers. Tej samej sędzi, której listę świadków do wezwania Musk właśnie, w duchu jeśli nie dosłownie, zignorował.

Altman ze swojej strony wykorzystał czas w sądzie, aby powiedzieć kilka wybranych kwestii. Powiedział ławie przysięgłych, że odejście Muska w 2018 roku było "doładowaniem morale" i że organizacja non-profit OpenAI została "skazana na zagładę" gdy Musk wycofał swoje finansowanie. Musk, gdy był naciskany, przyznał, że xAI destyluje modele OpenAI, co jest odpowiednikiem w świecie AI przyznania, że ściągasz pracę domową od dzieciaka, którego ciągle obrażasz.

Dlaczego Pekin, dlaczego teraz

To nie była samotna wycieczka. Musk był częścią szerszej delegacji technologicznej poleconej z Trumpem, w skład której wchodzili również szef Apple Tim Cook i Jensen Huang z Nvidii. Program podróży był podobno pokaźny, obejmując konflikt z Iranem, nierównowagę handlową z Chinami, Tajwan oraz uruchomienie nowych dwustronnych rad nadzoru gospodarczego i nad sztuczną inteligencją.

Można argumentować, i obrońcy Muska będą to robić, że dyrektor generalny jego rangi nie może pominąć prezydenckiego szczytu z Xi Jinpingiem tylko dlatego, że sala sądowa po drugiej stronie planety może chcieć zadać dodatkowe pytanie. Można też argumentować, i sędzia może to zrobić, że właśnie po to istnieje status świadka do wezwania, aby zapobiegać takim sytuacjom.

Dlaczego ta sprawa powinna interesować czytelników w Polsce i Europie

Poza operą mydlaną, dla europejskiej publiczności są tu dwa naprawdę interesujące wątki.

Po pierwsze, proces kształtuje przyszłość zarządzania sztuczną inteligencją w Stanach Zjednoczonych, co nadaje ton globalnie. Cokolwiek sędzia zdecyduje w kwestii struktury, misji i przywództwa OpenAI, będzie miało reperkusje w każdej rozmowie o regulacjach dotyczących AI w Brukseli, Warszawie i poza nimi. Ustawa o bezpieczeństwie online i unijny akt w sprawie AI nie istnieją w próżni.

Po drugie, wizerunek urzędującego prezydenta USA zabierającego najbogatszego człowieka na świecie, szefa Apple i szefa Nvidii do Pekinu, podczas gdy jeden z nich jest w trakcie procesu, jest, mówiąc ostrożnie, imponującym pokazem siły. Mówi coś o tym, jak obecna administracja postrzega relacje między rządem, wielką technologią a globalną dyplomacją. Te sygnały mają znaczenie, gdy europejscy decydenci próbują ustalić, gdzie Europa pasuje w wyścigu AI, który coraz bardziej wygląda jak rywalizacja dwóch koni między Waszyngtonem a Pekinem.

Czy Musk zrobił coś złego?

Szczerze mówiąc, to zależy od tego, jak czytasz drobny druk. Sędzia nie uderzyła młotkiem i nie krzyknęła "zostań na miejscu". Zachowała go jako świadka do wezwania, co jest łagodniejszą instrukcją. Najgorszy scenariusz prawny to taki, że mogłaby go przymusowo wezwać, nałożyć na niego sankcje lub wyciągnąć negatywne wnioski, gdyby uznała, że podróż była próbą uniknięcia dalszego przesłuchania. Najgorszy scenariusz polityczny to taki, że wygląda to, mówiąc delikatnie, arogancko.

I tu jest ta zabawna część. Musk zbudował całą swoją markę na robieniu rzeczy, których zasady nerwowo starają się unikać. Rakiety wielokrotnego użytku, chipy mózgowe, kupowanie sieci społecznościowych dla zabawy, publikowanie postów o trzeciej w nocy. Uprzejma sugestia federalnego sędziego nigdy nie miała szansy zatrzymać go w Zatoce San Francisco, gdy alternatywą był Boeing 747 do Pekinu z prezydentem.

Co dalej

Mowy końcowe już się zakończyły. Teraz czekamy na decyzję sędzi Gonzalez Rogers w kwestii tego, czy roszczenia Muska są zasadne, czy przywództwo OpenAI pozostanie na stanowiskach, czy też nie, i czy sto pięćdziesiąt miliardów dolarów zmieni właściciela. Spoiler: to ostatnie jest wyjątkowo mało prawdopodobne, ale reszta jest naprawdę otwarta.

Jeśli orzeknie przeciwko Muskowi, spodziewaj się twitterowego, przepraszam, X-owego tirade'u o historycznych rozmiarach. Jeśli orzeknie na jego korzyść, spodziewaj się, że branża AI przeorganizuje się z dnia na dzień. Tak czy inaczej, lekcja dla każdego przyszłego świadka objętego statusem wezwania jest już jasna. Pekin to bardzo daleko na roboczą przerwę.

Przeczytaj oryginalny artykuł na stronie źródłowej.

D
Napisał(a)

Daniel Benson

Writer, editor, and the entire staff of SignalDaily. Spent years in tech before deciding the news needed fewer press releases and more straight talk. Covers AI, technology, sport and world events — always with context, sometimes with sarcasm. No ads, no paywalls, no patience for clickbait. Based in the UK.