Michael Johnson zgadza się zwrócić 500 000 dolarów „tajnej” wypłaty, podczas gdy Grand Slam Track upada
Michael Johnson zwróci 500 000 dolarów wypłacone sobie z GST. Liga zbankrutowała z 40 mln dolarów długu, pozostawiając sportowców i dostawców bez zapłaty.
Od złotych medali do złotych problemów
Czterokrotny mistrz olimpijski Michael Johnson potwierdził, że zwróci 500 000 dolarów, które wypłacił sobie z Grand Slam Track (GST), swojej obecnie zbankrutowanej ligi lekkoatletycznej, która zdołała zgromadzić ponad 40 milionów dolarów długu przy przychodach poniżej 2 milionów dolarów. Jeśli te liczby wydają się nierówne, to dlatego, że takie właśnie są.
Wypłata, dokonana 4 czerwca 2025 roku, stała się punktem zapalnym w postępowaniu upadłościowym GST na podstawie rozdziału 11, odkąd wierzyciele zwrócili na nią uwagę. Dokumenty sądowe ujawniają, że nie ma protokołów zarządu autoryzujących ten przelew, co jest uprzejmym prawniczym sposobem na powiedzenie, że nikt inny nie podpisał się pod tą decyzją. Co gorsza, wypłata nastąpiła zaledwie osiem dni przed odwołaniem przez GST zawodów w Los Angeles, planowanego finału inauguracyjnego sezonu.
Obrona Johnsona: To był zwrot kosztów
Johnson nie przyjmuje zarzutów bez walki. Jego obóz argumentuje, że 500 000 dolarów było częściowym zwrotem milionów, które osobiście wyłożył, aby utrzymać GST, w tym kosztów podróży i zakwaterowania sportowców. Podobno zainwestował około 2,25 miliona dolarów własnych pieniędzy w to przedsięwzięcie przed zawodami w Filadelfii. Czy ten kontekst zadowoli wierzycieli, to już zupełnie inna sprawa.
Liczby opowiadają brutalną historię
Sytuacja finansowa GST wygląda ponuro:
- Ponad 40 milionów dolarów całkowitego długu
- Mniej niż 2 miliony dolarów przychodu w 2025 roku
- Mniej niż 50 000 dolarów gotówki w kasie w momencie złożenia wniosku o upadłość w grudniu 2025 roku
- 7 milionów dolarów długu wobec samych sportowców
- 13 milionów dolarów długu wobec dostawców
Liga zorganizowała tylko trzy imprezy w swoim jedynym sezonie: w Kingston, Miami i Filadelfii. Czwarta, w Los Angeles, nigdy się nie odbyła. Jak na przedsięwzięcie, które miało zrewolucjonizować lekkoatletykę zawodową, to boleśnie krótki żywot.
Kto otrzyma zapłatę?
Zgodnie ze zrewidowanym planem upadłościowym złożonym 23 marca 2026 roku, zwrócone przez Johnsona 500 000 dolarów zostanie włączone do puli 1,8 miliona dolarów dla dostawców, którzy pierwotnie mieli podzielić między siebie zaledwie 200 000 dolarów, mimo że należne im kwoty sięgały prawie 13 milionów dolarów. Tymczasem sportowcy mogą liczyć na około 4,9 miliona dolarów z 7 milionów, które są im winni, co przekłada się na około 70 centów z każdego dolara. Nie jest to ideał, ale lepsza propozycja niż ta dla dostawców.
Kilku brytyjskich sportowców znajduje się wśród poszkodowanych, w tym Josh Kerr (168 750 dolarów), Matthew Hudson-Smith (147 500 dolarów), Daryll Neita (28 750 dolarów) oraz Dina Asher-Smith (24 500 dolarów). Dla kontekstu, są to nagrody pieniężne i opłaty za start, które ci sportowcy zarobili, a których do tej pory nie otrzymali.
Walka prawna daleka od zakończenia
Trzy firmy dostawcze złożyły do sądu upadłościowego wniosek o pozwolenie na pozwanie Johnsona i Winners Alliance, komercyjnego wspólnika GST, któremu przewodniczy miliarder Bill Ackman, o 25 milionów dolarów odszkodowania. Eldridge Industries, kierowane przez właściciela Chelsea FC Todda Boehly'ego, miało zapewnić finansowanie, ale wycofało się, co według strony Johnsona wywołało kryzys płynności.
Zrewidowany plan nadal wymaga ostatecznego zatwierdzenia przez sędziego i zgody innych grup wierzycieli, a rozprawa zaplanowana jest na kwiecień 2026 roku. Ta saga ma więc jeszcze kilka rozdziałów przed sobą.
BBC dyskretnie kończy współpracę
W przypisie, który mówi sam za siebie, BBC potwierdziło, że nie planuje korzystać z usług Johnsona podczas relacji z lekkoatletyki w 2026 roku. Był on stałym elementem eksperckiego komentarza stacji od 2001 roku, ostatnio pojawiając się podczas Igrzysk Olimpijskich w Paryżu w 2024 roku. Zabawne, jak skandal związany z bankructwem potrafi przerzedzić kalendarz medialny.
Zwrot pieniędzy przez Johnsona to słuszny ruch, ale ledwo zadrapuje górę długu, którą pozostawia po sobie GST. Dla sportowców i dostawców, którzy wciąż czekają na wypłaty, linia mety pozostaje frustrująco poza zasięgiem wzroku.
Przeczytaj oryginalny artykuł pod adresem źródło.
