Koszmar derby'ego w Newcastle: Sunderland kompletuje dublet i zamraża St James' Park
Dekada czekania, dziewięćdziesiąt minut bólu
Gdybyście powiedzieli kibicom Newcastle dekadę temu, że w 2026 roku wciąż będą czekać na ligowe zwycięstwo z Sunderlandem, wyśmialiby was z Toon. A jednak. W 31. kolejce sezonu 2025-26 Premier League padł kolejny cios, gdy Sunderland wygrał 2-1 na St James' Park, pieczętując pierwszy ligowy dublet nad Srokami od sezonu 2014-15.
Przed 52 253 kibicami, którzy byli świadkami pierwszego derby'ego Tyne-Wear na St James' Park od dekady, Newcastle zdołał zamienić wczesną dominację w kompletną kapitulację. Alan Shearer, który nigdy nie owijał w bawełnę, nazwał ten pokaz "żałosnym, słabym i leniwym" i trudno się z nim nie zgodzić.
Gordon strzela szybko, potem Newcastle wyłącza się z gry
Wszystko zaczęło się tak obiecująco. Anthony Gordon skorzystał z fatalnego wybicia Luke'a O'Niena w 10. minucie, trafiając na prowadzenie i wprawiając domowych kibiców w euforię. Przez blisko 45 minut wyglądało na to, że to właśnie ten dzień, w którym Sroki zakończą serię bez wygranej z sąsiadami.
Nie był to ten dzień.
Cokolwiek trener Sunderland, Regis Le Bris, powiedział w przerwie, zasługuje na butelkowanie i sprzedaż. Jego drużyna wyszła po przerwie zupełnie odmieniona. Chemsdine Talbi wyrównał w 57. minucie i nagle impet całkowicie się odwrócił. Newcastle, który cztery dni wcześniej rozbity 7-2 przez Barcelonę w Lidze Mistrzów (8-3 w dwumeczu, jeśli ktoś chce sypać sól w rany), wyglądał jak zespół działający na oparach.
Późny dramat i nieuznany gol
Newcastle sądziło, że odzyskało prowadzenie, gdy Malick Thiaw trafił do siatki około 75. minuty, ale bramka została anulowana za to, że Jacob Murphy znajdował się na spalonym i przeszkadzał bramkarzowi Sunderland, Melkerowi Ellborgowi. Poczucie niesprawiedliwości wisiało ciężko w powietrzu nad Newcastle, choć powtórki sugerowały, że sędziowie podjęli właściwą decyzję.
Potem przyszedł nokautujący cios. Brian Brobbey wyrwał się w 90. minucie i wpakował piłkę do siatki, pieczętując wygraną Sunderland. To był dopiero drugi gol w doliczonym czasie gry w ligowym spotkaniu tych dwóch drużyn, pierwszym był ten z grudnia 2014. St James' Park zamarł w ciszy. Sektor gości nie milczał.
Niepożądany rekord się wydłuża
Ligowa seria Newcastle bez wygranej z Sunderlandem rozciąga się teraz do 11 kolejnych spotkań, sięgając aż do rzutu wolnego Ryana Taylora z 20 sierpnia 2011 roku. Niech to dotrze do świadomości. Klub, który w dwóch z ostatnich trzech sezonów grał w Lidze Mistrzów, nie potrafi pokonać lokalnych rywali w lidze. To naprawdę zdumiewające.
Wynik wyniósł Sunderland powyżej Newcastle na 11. miejsce w tabeli. Dla drużyny, która awansowała przez baraże Championship zaledwie w maju ubiegłego roku, za sprawą bramki Toma Watsona w 95. minucie z Sheffield United, bycie powyżej Srok jest potwierdzeniem niezwykłej podróży powrotnej do najwyższej klasy rozgrywkowej po ośmiu latach nieobecności.
Poważny incydent cień na meczu
Poza piłką to derby zostało przyćmione przez głęboko niepokojący incydent. Gra została tymczasowo przerwana z powodu rasistowskich obelg z trybun skierowanych do obrońcy Sunderland, Lutsharel Geertruidy. Oba kluby słusznie potępiły takie zachowanie. Żaden wynik, żadna rywalizacja, żadna ilość pasji nie usprawiedliwia tego rodzaju zachowania i musi ono zostać dokładnie zbadane i ukarane.
Werdykt
Newcastle nie miało do dyspozycji kluczowych pomocników: Bruno Guimaraesa, Lewisa Mileya i Sandra Tonalego, a Sven Botman musiał opuścić boisko po wstrząsie mózgu podczas meczu. Czynniki łagodzące istnieją, ale nie usprawiedliwiają drugiej połowy bliskiej bezwolnej kapitulacji. Sunderland przystępował do meczu w słabej formie, zwyciężając tylko raz w poprzednich sześciu ligowych spotkaniach, a mimo to bardziej chciał wygranej, gdy liczyło się najbardziej.
Dla Newcastle ten sezon grozi teraz całkowitym rozpadem. Dla Sunderland to kraina marzeń. Czasem piłka nożna jest pięknie i okrutnie prosta.
Przeczytaj oryginalny artykuł na stronie źródłowej.

No comments yet. Be the first to share your thoughts.