News · 4 min read

Kambodża właśnie uchwaliła ustawę o centrach oszustw z dożywociem w tle. Czy to zadziała?

Kambodża uchwaliła pierwszą ustawę o centrach oszustw z karami do dożywocia. Czy przepisy wystarczą, by rozbić branżę wartą miliardy dolarów?

Kambodża właśnie uchwaliła ustawę o centrach oszustw z dożywociem w tle. Czy to zadziała?

Parlament Kambodży jednogłośnie zagłosował za przyjęciem pierwszej w historii kraju ustawy wymierzonej bezpośrednio w internetowe centra oszustw, przewidującej kary od wysokich grzywien aż po dożywotnie pozbawienie wolności. Wszyscy 112 obecnych posłów poparło ustawę, co jest wyraźnym sygnałem, że Phnom Penh przynajmniej publicznie zobowiązało się do rozbicia branży, która uczyniła kraj jednym z najbardziej znanych na świecie hubów cyberprzestępczości.

Pytanie, jak zawsze, brzmi: czy prawo ugryzie, czy tylko zaskowyczy.

Co właściwie mówi ustawa

Nowe przepisy wprowadzają wielopoziomowy system kar skalowanych według ciężkości przestępstwa. Na niższym poziomie indywidualni oszuści mogą trafić do więzienia na 2 do 5 lat i zapłacić grzywnę do 125 000 dolarów. Prowadzenie operacji oszukańczej podnosi te wartości do 5 do 10 lat i grzywny do 250 000 dolarów.

Sytuacja staje się znacznie poważniejsza, gdy w grę wchodzi handel ludźmi, nielegalne pozbawienie wolności lub przemoc. Za takie czyny grozi od 10 do 20 lat za kratami i grzywny sięgające 500 000 dolarów. Jeśli zaś w wyniku działalności centrum oszustw ktoś zginie, sprawcy grozi od 15 do 30 lat lub dożywocie.

Ustawa musi jeszcze przejść przez Senat i uzyskać podpis króla Norodoma Sihamoniego, zanim wejdzie w życie, jednak biorąc pod uwagę jednogłośne głosowanie, wydaje się to bardziej formalnością niż realną przeszkodą.

Skala problemu

Żeby zrozumieć, dlaczego ta ustawa ma znaczenie, trzeba pojąć, jak ogromna stała się kambodżańska branża oszustw. Szacunki sugerują, że generuje ona od 12,5 do 19 miliardów dolarów rocznie, co może stanowić nawet 60% PKB kraju. W skali globalnej internetowe operacje oszukańcze wyłudzają od ofiar dziesiątki miliardów dolarów rocznie. Sam Departament Skarbu USA poinformował, że Amerykanie stracili na takich schematach 10 miliardów dolarów w 2024 roku.

To jednak nie tylko przestępczość finansowa. Wicepremier i minister sprawiedliwości Koeut Rith powiedział posłom, że tysiące ludzi jest wabionych do Kambodży fałszywymi ofertami pracy, tylko po to, by znaleźć się w warunkach zbliżonych do niewolnictwa. ONZ szacuje, że około 100 000 handlowanych ludzi pracuje w kambodżańskim przemyśle cyberprzestępczym. To nie są dobrowolni uczestnicy. To ofiary zmuszone do okradania innych ofiar.

Forced to Scam: Cambodia's Cyber Slaves | 101 East | Al Jazeera — Nagrodzony reportaż Al Jazeery badający kambodżańskie kompleksy oszustw, ujawniający handel ludźmi, pracę przymusową i wpływowe osoby chroniące te operacje. Zdobył nagrodę IRE. Stanowi niezbędne tło dla zrozumienia nowych przepisów.

Dotychczasowe działania

Kambodża nie siedziała z założonymi rękami, gdy ustawa przebijała się przez parlament. Starszy minister Chhay Sinarith, stojący na czele Komisji ds. Zwalczania Oszustw Internetowych, nadzorował kampanię, która od lipca objęła 250 podejrzanych lokalizacji, zamykając około 200 z nich. Władze wszczęły 79 postępowań prawnych przeciwko prawie 700 domniemanym przywódcom i ich współpracownikom, a blisko 10 000 pracowników centrów oszustw z 23 krajów zostało repatriowanych.

Liczby robią jeszcze większe wrażenie w szerszej perspektywie. Od czerwca 2025 roku Kambodża deportowała ponad 30 000 podejrzanych zagranicznych oszustów, a ponad 210 000 innych opuściło kraj dobrowolnie. W styczniu 2026 roku ekstradycja Chena Zhiego, założyciela Prince Holding Group, do Chin oznaczała swoisty przełom, sugerując, że rząd jest gotowy ścigać wpływowe osoby, a nie tylko drobnych wykonawców.

Rząd zobowiązał się do zamknięcia wszystkich pozostałych centrów oszustw do końca kwietnia 2026 roku.

Sceptycyzm jest uzasadniony

Tu właśnie wkracza zdrowa dawka realizmu. Jacob Sims, visiting fellow w Harvard University's Asia Center, zwrócił uwagę, że poprzednie akcje tłumienia przestępczości w regionie często kończyły się niepowodzeniem, ponieważ pozostawiały nienaruszone sieci finansowe i ochronne wspierające operacje oszustw. Można całymi dniami robić naloty na kompleksy i deportować pracowników, ale jeśli przepływy pieniędzy i powiązania polityczne umożliwiające te operacje pozostają nieruszone, nowe centra po prostu pojawią się gdzie indziej.

Amnesty International zidentyfikowało w raporcie z czerwca 2025 roku co najmniej 53 aktywne kompleksy oszustw w 13 obszarach, co dobitnie pokazuje, jak głęboko zakorzenione są te operacje. Ustawodawstwo to krok konieczny, ale sam w sobie niewystarczający. Prawdziwym sprawdzianem będzie to, czy Kambodża pójdzie za bankierami, pośrednikami i urzędnikami, którzy pozwolili tej branży rozkwitnąć.

Werdykt

Ustawa ta jest naprawdę istotnym krokiem naprzód. Wypełnia ziejącą lukę prawną, ustanawia proporcjonalne kary i wysyła wyraźny sygnał, że Kambodża chce pozbyć się reputacji bezpiecznej przystani dla cyberprzestępców. Statystyki dotyczące działań represyjnych są imponujące na papierze, a jednogłośne głosowanie parlamentarne sugeruje prawdziwą wolę polityczną.

Prawa są jednak tak dobre, jak ich egzekwowanie, a kambodżańskie doświadczenia na tym polu są, mówiąc dyplomatycznie, niejednoznaczne. Jeśli głębsze sieci przetrwają, może to okazać się kolejnym rozdziałem w długiej historii Azji Południowo-Wschodniej pełnej dobrze zamierzonych, lecz ostatecznie pozbawionych zębów reform. Najbliższe miesiące pokażą, w którą stronę to pójdzie.

Przeczytaj oryginalny artykuł na stronie source.

D
Written by

Daniel Benson

Writer, editor, and the entire staff of SignalDaily. Spent years in tech before deciding the news needed fewer press releases and more straight talk. Covers AI, technology, sport and world events — always with context, sometimes with sarcasm. No ads, no paywalls, no patience for clickbait. Based in the UK.