Izba Reprezentantów USA głosowała nad finansowaniem DHS. Kolejki na lotniskach nigdzie się nie wybierają.

Izba Reprezentantów USA głosowała nad finansowaniem DHS. Kolejki na lotniskach nigdzie się nie wybierają.

Jeśli śledzisz coraz bardziej farsowy serial o zamknięciu amerykańskiego Departamentu Bezpieczeństwa Wewnętrznego, wiesz, że ma on wszelkie cechy thrillera politycznego napisanego przez kogoś, kto w połowie fabuły rzucił pióro. Kongres nie może dojść do porozumienia w sprawie finansowania, 50 000 agentów TSA pracuje bez wynagrodzenia, a kolejki do kontroli bezpieczeństwa na lotniskach awansowały do rangi zawodów wytrzymałościowych.

W piątkowy wieczór Izba Reprezentantów w końcu uchwaliła własny tymczasowy projekt ustawy o finansowaniu, wynikiem głosowania 213 do 203. Wspaniała wiadomość, poza jednym drobnym szczegółem: Senat zdążył już spakować walizki i wyjechać na dwutygodniowe wakacje. Projekt nie ma więc szans, by gdziekolwiek trafić, i podobnie wiele podróżnych.

Jak do tego doszło

Zamknięcie DHS rozpoczęło się 14 lutego 2026 roku, co stanowi dość nieromantyczny walentynkowy prezent Kongresu dla społeczeństwa amerykańskiego. Od tamtej pory około 50 000 funkcjonariuszy TSA pierwszej linii prześwietla bagaże, przeprowadza kontrole osobiste i konfiskuje zbyt duże butelki szamponu, nie otrzymując za to ani grosza.

Nic dziwnego, że setki z nich doszło do wniosku, że nieodpłatna praca to nie jest coś dla nich, i odeszły. Doniesienia sugerują, że liczba ta zbliża się do 500, a szczerze mówiąc, zaskoczeniem jest, że więcej osób nie poszło w ich ślady. Wskaźnik nieobecności w TSA wzrósł do 11,83% w skali kraju, a niektóre lotniska odczuwają to znacznie dotkliwiej. JFK w Nowym Jorku notuje zawrotny wskaźnik nieobecności na poziomie 33,6%, podczas gdy Baltimore-Washington International przebija go wynikiem 37,4%.

Na lotnisku w Houston działa tylko od jednej trzeciej do połowy stanowisk kontroli TSA, jak podał dyrektor lotniska Jim Szczesniak. Jeśli planujesz lecieć przez Houston w najbliższym czasie, zabierz ze sobą książkę. Najlepiej grubą.

Relacja PBS NewsHour z głosowania Izby nad finansowaniem DHS po podpisaniu przez Trumpa zarządzenia wykonawczego w sprawie wypłat dla pracowników TSA.

Dwie ustawy, zero rozwiązań

Problem nie polega na braku aktywności legislacyjnej. Problem leży w braku zgody co do tego, jak ta aktywność powinna wyglądać.

Senat zdołał uchwalić własny projekt ustawy o finansowaniu w nocnym głosowaniu, jednak celowo wykreślił z niego finansowanie dla ICE oraz części Służby Celnej i Ochrony Granic. Republikanie w Izbie, co przewidywalne, nie mieli zamiaru tego przyjąć. Ich kontrprojekt finansowałby cały DHS do 22 maja, ale zawierał szereg żądań, w tym wymogi dotyczące dokumentów tożsamości wyborców, forsowane przez Konserwatywny Klub Wolności (House Freedom Caucus).

Demokraci mają tymczasem własną listę życzeń: zakończenie praktyki noszenia masek przez agentów ICE podczas operacji, zakaz profilowania rasowego oraz wymóg nakazu sądowego. Żądania te nabrały szczególnej pilności po śmiertelnych postrzeliach Renee Good i Alexa Prettiego przez federalnych agentów podczas operacji w Minneapolis w styczniu 2026 roku.

Obie izby uchwaliły więc swoje projekty ustaw. Żadna z nich nie zaakceptuje wersji drugiej. I obie wyjechały teraz na urlop. Znakomicie.

Memorandum prezydenckie Trumpa: plaster na złamaną nogę

W próbie odegrania roli rozsądnego dorosłego prezydent Trump podpisał memorandum prezydenckie zobowiązujące sekretarza DHS Markwayne'a Mullina do wypłacenia agentom TSA wynagrodzeń, przy czym płatności miały nastąpić już w poniedziałek 30 marca.

Brzmi jak rozwiązanie, dopóki nie przypomnimy sobie, że Konstytucja Stanów Zjednoczonych dość jasno przyznaje Kongresowi władzę nad finansami publicznymi. Memorandum Trumpa powołało się na uprawnienia nadzwyczajne i nakazało wykorzystanie środków posiadających "rozsądny i logiczny związek z działalnością TSA", co jest rodzajem kreatywnego języka prawniczego, który zwykle rodzi pozwy sądowe, nie rozwiązania.

Warto też zauważyć, że liczba 50 000 dotyczy wyłącznie funkcjonariuszy pierwszej linii. Łączna liczba zatrudnionych w TSA objętych skutkami sytuacji wynosi od 61 000 do 65 000. Tymczasem agenci ICE zostali rozmieszczeni na 14 głównych lotniskach, by pomagać w zadaniach niezwiązanych z kontrolą bezpieczeństwa, takich jak sprawdzanie dokumentów czy kontrola tłumu, co pięć lat temu brzmiałoby jak scenariusz dystopijny.

Co dalej

W najbliższym czasie? Niewiele. Senat jest na przerwie do połowy kwietnia, więc jakiekolwiek uzgodnienie obu projektów ustaw jest w najlepszym razie kwestią tygodni. Ustawa Izby, jeśli w ogóle zostanie podpisana, sfinansowałaby DHS jedynie do 22 maja, co oznacza, że za dwa miesiące możemy przerabiać ten sam taniec od początku.

Dla podróżnych praktyczna rada jest ponura, ale prosta: przyjeżdżaj na lotnisko absurdalnie wcześnie, licz się z dłuższymi niż zwykle kolejkami i staraj się nie wyładowywać frustracji na funkcjonariuszach TSA, którzy jakoś wciąż pojawiają się w pracy, nie otrzymując za to zapłaty.

Dla wszystkich pozostałych to mistrzowski przykład tego, jak polityczne balansowanie na krawędzi ma realne konsekwencje w codziennym życiu. Pięćdziesiąt tysięcy ludzi nie dostaje wynagrodzenia. Lotniska ledwo funkcjonują. A Kongres wyjechał na wakacje.

Demokracja w działaniu, drodzy państwo.

Przeczytaj oryginalny artykuł na stronie źródłowej.

D
Written by

Daniel Benson

Writer, editor, and the entire staff of SignalDaily. Spent years in tech before deciding the news needed fewer press releases and more straight talk. Covers AI, technology, sport and world events — always with context, sometimes with sarcasm. No ads, no paywalls, no patience for clickbait. Based in the UK.