Irański Propagandowy Absurd: Trump jako Super Mario Pożerający Baryłki Ropy
Iran wypuścił klip propagandowy, w którym Trump wciela się w Super Mario pożerającego baryłki ropy. Co to mówi o współczesnej geopolityce i czy w ogóle działa?
Kiedy myślisz, że geopolityczne przekazy osiągnęły już szczyt absurdu, Iran wyskakuje z nowym kandydatem do tytułu. Klip propagandowy krążący po irańskich mediach społecznościowych przedstawia Donalda Trumpa jako postać Super Mario, który z radością wciąga baryłki ropy jak grzyby dające dodatkowe życie.
Tak, naprawdę. W takim świecie teraz żyjemy.
Co właściwie pokazuje film?
Klip, szeroko udostępniany na proirańskich kontach, wrzuca kreskówkowego Trumpa do platformówki w stylu Mario. Zamiast deptać Goomby czy ratować księżniczkę, nasz pikselowy były prezydent pochłania baryłki ropy z entuzjazmem człowieka, który właśnie odkrył szwedzki stół bez limitu.
To prymitywne (gra słów jak najbardziej zamierzona), ale symbolika nie jest szczególnie subtelna. Trump równa się chciwość. Ameryka równa się uzależnienie od ropy. Bliski Wschód to poziom, który właśnie plądrujesz. Koniec gry, można się domyślić, gdy baryłki się skończą.
Dlaczego akurat Mario?
Wybór ukochanego hydraulika Nintendo na polityczny worek treningowy to zaskakujący ruch, ale ma pewną logikę. Mario jest natychmiast rozpoznawalny praktycznie dla każdego, kto miał kontakt z popkulturą przez ostatnie czterdzieści lat. Nałóż charakterystyczną fryzurę Trumpa na czerwoną czapkę i masz gotowy do wirusowego rozprzestrzeniania wizual, który świetnie podróżuje ponad granicami i barierami językowymi.
To też nie pierwszy raz, gdy proirańskie media państwowe bawią się estetyką gier wideo. Wcześniejszy klip podobno przedstawiał makietę Białego Domu w stylu Wii, co sugeruje, że ktoś w teherańskim departamencie propagandy wyraźnie plądrował konsolę swojego bratanka w poszukiwaniu inspiracji.
Propaganda spotyka popkulturę
To oczywiście nie jest nic nowego. Rządy od zawsze używały kreskówek, plakatów i animacji, by kpić z rywali, odkąd te media w ogóle istnieją. Zmieniła się platforma i opakowanie.
Dzisiejsza propaganda nie musi wyglądać elegancko ani kosztownie. Musi być tylko możliwa do udostępnienia. Krótki filmik krążący po grupach WhatsApp i repostowany na platformie X może dotrzeć do znacznie większej liczby oczu niż jakikolwiek dopracowany przekaz państwowy. A nic nie krzyczy "udostępnij mnie" głośniej niż ukochana postać z gry wideo uzbrojona w polityczny przekaz.
Czy to w ogóle działa?
Tu pojawia się niewygodne pytanie dla tych, którzy sklecili to w teherańskiej montażowni. Czy zamienienie Trumpa w pulchnego włoskiego hydraulika rzeczywiście mu szkodzi, czy po prostu daje jego zwolennikom kolejny mem do śmiechu i udostępniania?
Trump zawsze kwitł dzięki uwadze, niezależnie od tego, czy była pochlebna. Połowa jego kariery politycznej opierała się na tym, że wrogowie fundowali mu darmową reklamę. Głupkowata kreskówka przedstawiająca go jako postać z gry wideo wygląda mniej jak druzgocąca krytyka, a bardziej jak fan art z wrogimi intencjami.
Jeśli w ogóle coś, to ryzykuje bycie właśnie tym, czym jego baza dzieli się ironicznie, naklejając na koszulki na wiecach zanim minie tydzień.
Kąt ropny
Symbolika baryłek ropy to ostrzejszy element. Gospodarka Iranu od lat jest rozbijana przez sankcje USA, a eksport ropy stanowi szczególny punkt zapalny. Przedstawianie Trumpa jako kogoś, kto osobiście pochłania baryłki surowej ropy, to niezbyt zawoalowany atak na amerykańską politykę zagraniczną w regionie i przekonanie, że zainteresowanie Waszyngtonu Bliskim Wschodem zaczyna się i kończy na tym, co leży pod piaskiem.
Czy ten przekaz trafia do odbiorców poza Iranem, to osobna kwestia. Dla większości brytyjskich użytkowników przewijających to w mediach społecznościowych konkluzja jest pewnie mniej geopolitycznym komentarzem, a bardziej rozbawioną dezorientacją wobec całkowitej osobliwości sytuacji.
Schemat kreskówkowego przekazu
Irańska machina propagandowa od jakiegoś czasu skłania się ku temu surrealistycznemu, memowemu stylowi. To daleka droga od poważnych, oficjalnych przekazów z przeszłości. Proirańskie konta produkowały wszystko, od animowanych wybuchów nad cyfrowymi odtworzeniami baz wojskowych USA po zmontowane klipy wyobrażające różnych amerykańskich polityków w niepochlebnych scenariuszach.
Strategia wydaje się polegać na rzucaniu wszystkim w ścianę i obserwowaniu, co stanie się viralowe. To ta sama metoda, którą stosuje praktycznie każdy twórca treści online, tylko ze znacznie wyższą stawką.
Dlaczego to ma znaczenie dla brytyjskich czytelników?
Możesz się zastanawiać, dlaczego cokolwiek z tego powinno trafiać na radar brytyjskiego widza. Słuszne pytanie. Uczciwa odpowiedź jest taka, że napięcia między Iranem, USA i Izraelem mają skutki uboczne sięgające daleko poza bezpośredni region. Ceny ropy, rachunki za energię, trasy lotów wakacyjnych i szersze obawy dotyczące bezpieczeństwa, wszystko to drga, gdy ten zakątek świata staje się głośny.
Filmy propagandowe same w sobie nie wywołają III wojny światowej, ale są użytecznym pomiarem temperatury. Gdy oficjalne lub pół-oficjalne irańskie kanały publikują kreskówki kpiące z amerykańskich przywódców, mówi ci to coś o tym, gdzie aktualnie stoi retoryka. Lodowato, gdybyś się zastanawiał.
Dziwna nowa normalność
Jest w tym coś autentycznie osobliwego, że żyjemy w chwili, gdy dyplomacja międzynarodowa i postacie Nintendo dzielą diagram Venna. Propaganda z czasów zimnej wojny to wszystko stoiccy żołnierze i ponuri robotnicy fabryczni. Współczesna propaganda to Trump jako Mario, jedzący baryłki ropy.
Czy to oznacza postęp, upadek, czy po prostu nieuchronny rezultat dania całej planecie TikToka, to filozoficzne pytanie na inny dzień.
Konkluzja
Co więc powinniśmy sądzić o tym wszystkim? Szczerze, pewnie niewiele. To klip propagandowy zaprojektowany, by wywołać reakcję, a pisanie o nim daje mu dokładnie to powietrze, dla którego został stworzony. Winni, przyznajemy się.
Ale to też małe, wymowne spojrzenie w to, jak współczesna sztuka rządzenia teraz działa. Mniej białych ksiąg, więcej pixel artu. Mniej depesz dyplomatycznych, więcej memów. Medium może być głupkowate, ale leżące u podstaw przesłanie jest śmiertelnie poważne. Iran chce, żeby świat widział Trumpa, a przez to Amerykę, jako chciwego pożeracza zasobów. Czy ktokolwiek poza chórem jest przekonany, to zupełnie inna sprawa.
Na razie możemy dołączyć to do rosnącego stosu dowodów na to, że lata dwudzieste XXI wieku po prostu będą stawać się coraz dziwniejsze. Zapnij pasy.
Przeczytaj oryginalny artykuł na stronie źródłowej.
