World · 5 min czytania

Czołgi na nic: Co mówi nam okrojona defilada w Moskwie z okazji Dnia Zwycięstwa

Po raz pierwszy od dwudziestu lat w Moskwie nie będzie czołgów podczas Dnia Zwycięstwa. Sprawdzamy, co ta nieobecność mówi o stanie rosyjskiej armii i wojnie na Ukrainie.

Czołgi na nic: Co mówi nam okrojona defilada w Moskwie z okazji Dnia Zwycięstwa

Co roku 9 maja Plac Czerwony zamienia się w ruchomą wystawę rosyjskiej potęgi militarnej. Czołgi przetaczają się po kocich łbach, wyrzutnie rakiet pełzną wzdłuż murów Kremla, a kamery chłoną każdy szczegół. To choreografia jako propaganda, a Władimir Putin rzadko przepuszczał okazję, by w niej błyszczeć.

W tym roku jednak czegoś brakuje. Właściwie całkiem sporo rzeczy.

Defilada bez właściwych elementów defilady

Po raz pierwszy od blisko dwudziestu lat sobotnia defilada z okazji Dnia Zwycięstwa w Moskwie odbędzie się bez czołgów, bez systemów rakietowych, bez żadnych pojazdów opancerzonych. Tylko żołnierze maszerujący w szykach, którzy zapewne mają nadzieję, że nikt nie zapyta, gdzie się podział sprzęt.

To uderzająca nieobecność. Dzień Zwycięstwa to najświętszy dzień w rosyjskim kalendarzu obywatelskim, moment, w którym państwo przypomina sobie o 27 milionach obywateli radzieckich poległych w Wielkiej Wojnie Ojczyźnianej w latach 1941-1945. Usunięcie ciężkiego sprzętu to nie jest przypadkowa decyzja. Czołgów się nie zapomina.

Więc gdzie są te wszystkie czołgi?

Oficjalna linia to kwestie logistyczne. Nieoficjalna rzeczywistość jest taka, że znaczna część sprawnego rosyjskiego sprzętu jest w tej chwili zajęta na Ukrainie, gdzie wybucha, psuje się lub po cichu jest rozkradana na części zamienne. Przetoczenie czołgu przez Plac Czerwony jest trudniejsze, gdy ów czołg jest dymiącym wrakiem gdzieś pod Pokrowskiem.

Jest też kwestia bezpieczeństwa. Co prowadzi nas do innego powodu, dla którego ta defilada wygląda na nieco nerwową.

Drony nad Moskwą

W poniedziałek ukraiński dron uderzył w Dom na Mosfilmowskoj, luksurowy wieżowiec oddalony o około sześć kilometrów od Kremla. Cios przyjęło 36. piętro. Mer Siergiej Sobianin poinformował o braku ofiar, co jest szczęśliwym zbiegiem okoliczności, ale symboliki nie da się tak łatwo zmyć. Dron docierający do serca stolicy, w tygodniu największej patriotycznej uroczystości w kraju, to nie są wizerunki, które Kreml miał na myśli.

Dzień później sprawy przybrały znacznie poważniejszy obrót w Czeboksarach, około 600 kilometrów na wschód od Moskwy. Połączone uderzenie dronów i rakiet zabiło dwie osoby i raniło ponad trzydzieści. Czeboksary są siedzibą JSC VNIIR-Progress, który produkuje komponenty do rosyjskiej broni precyzyjnej. Ukraina coraz częściej uderza w łańcuch dostaw, a nie tylko w linię frontu.

Retoryka odwetu

Rosyjskie ministerstwo obrony ostrzegło przed "odwetowym, masowym uderzeniem rakietowym" na Kijów, jeśli Moskwa zostanie zaatakowana 9 maja. Ta groźba dziwnie współgra z własną jednostronną deklaracją Kremla o zawieszeniu broni z okazji Dnia Zwycięstwa od 8 do 10 maja. Wołodymyr Zełenski zareagował sugestią dłuższego rozejmu, którego Kreml, przewidywalnie, nie przyjął z otwartymi ramionami.

To dyplomatyczny odpowiednik częstowania kogoś herbatnikiem z jednoczesną groźbą wybicia mu okien.

Wojna, która przeżyła swój własny mit

Oto szczegół, który prawdopodobnie najbardziej boli na Kremlu. W styczniu wojna na Ukrainie minęła cichy, lecz druzgocący kamień milowy. Trwa już dłużej niż walka Związku Radzieckiego w samej Wielkiej Wojnie Ojczyźnianej.

Niech to przez chwilę dotrze. Konflikt, którego upamiętnieniu służy defilada, fundacyjny mit współczesnej rosyjskiej tożsamości, trwał od 1941 do 1945 roku. "Specjalna operacja wojskowa" Putina, rozpoczęta w lutym 2022 roku, już go prześcignęła. Sprzęt, który niegdyś pokonał Wehrmacht, nie może być defilowany przez Plac Czerwony, bo zbyt wiele jego współczesnych odpowiedników utkwiło w wojnie, która miała trwać trzy dni.

Pęknięcia w nastrojach społecznych

Doniesienia z Rosji sugerują, że krajowe notowania Putina osłabły w ostatnich sondażach, choć czytelnicy powinni podchodzić do wszelkich liczb od agencji powiązanych z państwem ze zdrowym sceptycyzmem. Trudniej zakręcić codziennym tarciem. Wyłączenia mobilnego internetu stały się rutyną w rosyjskich miastach, rzekomo po to, by zakłócić nawigację dronów, i po cichu irytują społeczeństwo, które całkiem lubi móc zamówić taksówkę czy sprawdzić wyniki piłkarskie.

Sam Putin był wyraźnie mniej widoczny w 2026 roku niż pod koniec 2025. Wyciągnij z tego własne wnioski.

Dlaczego to ma znaczenie dla polskich czytelników

Można by zasadnie zapytać, dlaczego okrojona defilada w Moskwie powinna mieć znaczenie we wtorkowy poranek we Wrocławiu czy Gdańsku. Kilka powodów.

  • Rynki energetyczne drżą za każdym razem, gdy wojna eskaluje, a to przekłada się na rachunki gospodarstw domowych.
  • Postawa NATO, w tym rozmieszczenie wojsk w Europie Wschodniej, zależy od tego, jak potoczy się konflikt.
  • Im dłużej trwa wojna, tym większa presja na zachodnie rządy, by kontynuować finansowanie Ukrainy, co staje się coraz bardziej kwestią wewnętrzną politycznie, a nie odległą sprawą zagraniczną.

Defilada bez czołgów sama w sobie nie jest punktem zwrotnym. Ale to sygnał. Reżimy autorytarne są zazwyczaj bardzo dobre w ceremoniach, bo ceremonie są tanie i podnoszą morale. Gdy ceremonialność zaczyna się kurczyć, oznacza to zwykle, że podstawowy bilans jest w gorszym stanie, niż sugerują oficjalne komunikaty.

Werdykt

Putin zbudował znaczną część swojej politycznej tożsamości na wizerunku Dnia Zwycięstwa. Maszerująca piechota obok mauzoleum bez jednego czołgu w zasięgu wzroku to nie jest popis siły. To ustępstwo wobec rzeczywistości, ubrane w mundury galowe. Drony nad głowami i uderzenia coraz głębiej na terytorium Rosji mówią to, czego defilada już nie może.

Czy prowadzi to gdzieś szybko, to już inne pytanie. Wojny rzadko kończą się z powodu skromnej defilady. Ale Kreml właśnie udostępnił, podczas swojego najstaranniej wyreżyserowanego dnia, niezamierzone przyznanie, że scenariusz nie idzie zgodnie z planem.

Przeczytaj oryginalny artykuł na zrodle.

D
Napisał(a)

Daniel Benson

Writer, editor, and the entire staff of SignalDaily. Spent years in tech before deciding the news needed fewer press releases and more straight talk. Covers AI, technology, sport and world events — always with context, sometimes with sarcasm. No ads, no paywalls, no patience for clickbait. Based in the UK.