Bangladesz odczuwa skutki: Jak wojna z Iranem w 2026 roku opróżnia portfele w Dhace
Jak konflikt zbrojny z Iranem w 2026 roku odbija się na cenach paliwa, produkcji odzieży i codziennym życiu w Bangladeszu oraz co to oznacza dla brytyjskich konsumentów.
Pomyślcie przez chwilę o Tariqulu Islamie. Kierowca ride-share z Dhaki spędza teraz godziny w kolejkach po benzynę, która kosztuje więcej niż miesiąc temu, a wszystko to przez wojnę toczącą się tysiące kilometrów dalej. Witajcie w globalizacji 2026 roku, gdzie wymiana rakiet w Zatoce Perskiej przekłada się na niemożność odwiezienia dzieci do szkoły w Bangladeszu.
Krótkie podsumowanie
Wojna z Iranem w 2026 roku, wywołana działaniami militarnymi USA i Izraela przeciwko Iranowi, rzuciła kłody pod nogi globalnym dostawom energii. Bangladesz, kraj zamieszkały przez ponad 170 milionów ludzi, importujący około 95% swojej energii, obrywa rykoszetem. Paliwo jest coraz rzadsze, ceny rosną, fabryki ledwo zipią, a Bank Światowy spodziewa się teraz wzrostu gospodarczego na poziomie zaledwie 3,9% w roku fiskalnym kończącym się w czerwcu 2026. Nie jest to rozkwit, na który ktokolwiek liczył.
Dlaczego wojna w Zatoce uderza w kierowcę w Dhace
Odpowiedź kryje się w geografii. Około 20% światowego handlu ropą i gazem przepływa przez Cieśninę Ormuz, ten wąski akwen, który Iran mógł (i podobno zakłócił) zablokować. Zatkaj cieśninę, a tankowce przestają docierać zgodnie z harmonogramem wszędzie, od Rotterdamu po Chittagong.
Bangladesz odczuwa to bardziej niż większość krajów, bo nie ma czegoś takiego jak niezależność energetyczna. Niemal cała ropa i gaz są importowane, często trasami uzależnionymi od stabilności w Zatoce. Gdy tankowce zmieniają kurs lub znikają z rozkładów, stacje benzynowe świecą pustkami, a terminale LNG stają się nerwowe.
Domowy uszczerbek
Dla zwykłych Bangladeszczyków skutki są bardzo namacalne:
- Długie kolejki na stacjach benzynowych, przez które kierowcy tacy jak Tariqul tracą dochody, czekając w kolejce
- Wyższe koszty transportu przekładają się na ceny żywności i artykułów spożywczych
- Przerwy w dostawie prądu, gdy sieć elektroenergetyczna zmaga się z nieregularnymi dostawami gazu
- Uczelnie zamykające się wcześniej na Eid, a centra handlowe podobno zobowiązane do zamknięcia o 20:00, żeby oszczędzać paliwo
Jeśli kiedykolwiek narzekaliście na wzrost cen o 5 pensów na brytyjskiej stacji benzynowej, wyobraźcie sobie ten sam szok w gospodarstwie domowym, gdzie paliwo i żywność pochłaniają już większą część miesięcznego budżetu. Bank Światowy odnotował, że krajowe ubóstwo wzrosło do 21,4% w 2025 roku z 18,7% w 2022, i to jeszcze przed tym najnowszym kryzysem.
Zły tydzień (i miesiąc, i kwartał) branży odzieżowej
I tu robi się niekomfortowo również dla brytyjskich klientów. Bangladesz jest drugim co do wielkości eksporterem odzieży na świecie po Chinach, produkującym rocznie odzież wartą około 39 miliardów dolarów i zatrudniającym około 4 milionów ludzi. Spora część tego, co wisi na wieszakach w Primarku, M&S, H&M i Zarze, zaczyna swoje życie w fabryce w Dhace lub Chittagong.
Teraz te fabryki mierzą się z nieregularnymi dostawami prądu, droższymi surowcami i niezdecydowanymi nabywcami. Artykuł powołuje się na spadek wysyłek odzieży o 5% do 13% w ostatnich miesiącach. Inne doniesienia są jeszcze bardziej ponure: unijny import odzieży z Bangladeszu podobno spadł o ponad 25% rok do roku w styczniu 2026. Głosy branżowe, w tym prezydent Bangladeskiej Izby Przemysłu, sugerują, że produkcja fabryczna spadła o 30% do 40%, a koszty działalności wzrosły o 35% do 40%, choć są to szacunki branżowe, a nie dane z audytu.
Wniosek jest w obu przypadkach taki sam: każdego dnia, gdy krosno stoi bezczynnie, pracownik traci wynagrodzenie, a marka z centrum handlowego zbliża się do braków magazynowych.
Trudna równowaga dla rządu
Dhaka robi to, co rządy zazwyczaj robią w panice energetycznej: rzuca pieniądze na problem i liczy, że czek się uda. Urzędnicy podobno przygotowują się do wydania około dodatkowego 1,07 miliarda dolarów na dopłaty do LNG w kwartale od kwietnia do czerwca, co jest liczbą niezweryfikowaną niezależnie, ale pokazuje kierunek, w którym zmierzają sprawy.
Bangladesz podobno ubiegał się też o około 2 miliardy dolarów w awaryjnych pożyczkach, a sąsiednie Indie wkroczyły z pomocą w postaci około 5000 ton awaryjnego oleju napędowego, korzystając ze swoich bardziej zdywersyfikowanych dostawców, wśród których jest teraz Rosja. Z pewnością pomocne. Na pewno nie jest to długoterminowe rozwiązanie.
Co mówią wielkie instytucje prognozujące
Ton wypowiedzi organizacji wielostronnych jest wyraźnie minorowy:
- Bank Światowy oczekuje, że gospodarka Bangladeszu urośnie zaledwie o 3,9% w roku fiskalnym kończącym się w czerwcu 2026, znacznie poniżej ostatnich norm
- Azjatycki Bank Rozwoju obniżył swoją prognozę dla rozwijającej się Azji i Pacyfiku, podając w artykule wzrost na poziomie 4,7% (choć ta liczba pojawia się w niektórych materiałach ADB konkretnie dla rozwijającej się Azji Południowo-Wschodniej, więc do regionalnego przypisania należy podchodzić z rezerwą)
- Inflacja w całym regionie ma utrzymywać się powyżej 5%, zjadając i tak już napięte budżety gospodarstw domowych
Tłumacząc na prostszy język: historia ożywienia, którą wielu chciało napisać w 2026 roku, została po cichu przepisana na ćwiczenie z ograniczania szkód.
Dlaczego to ma znaczenie dla czytelników w Wielkiej Brytanii
Kuszące jest, by zarchiwizować to wszystko pod hasłem czyjś inny problem. Byłby to błąd.
Po pierwsze, metki z cenami. Wielka Brytania importuje dużo odzieży z Bangladeszu, a gdy fabryki mają rosnące koszty, te liczby w końcu pojawiają się na brytyjskich metkach. Spodziewajcie się, że podstawowe artykuły, zwykłe koszulki, bawełniane koszule, mundurki szkolne, będą nieco droższe pod koniec roku.
Po drugie, kwestia energii. Te same zakłócenia, które podbijają rachunek Bangladeszu za LNG, kształtują też europejskie rynki gazu. Brytyjskie gospodarstwa domowe nie stoją w kolejce przy pompach w Dhace, ale siedzą w tym samym globalnym korku tankowców.
Po trzecie, migracja i przekazy pieniężne. Bangladesz jest ważnym źródłem pracowników zagranicznych i ich przekazów pieniężnych. Przedłużające się trudności w kraju mają tendencję do objawiania się później jako presja na rynki pracy i sieci rodzinne za granicą, w tym w Wielkiej Brytanii.
Prawdopodobna droga do przodu
Trzy rzeczy, na które warto zwrócić uwagę w ciągu najbliższych kilku miesięcy:
- Czy Cieśnina Ormuz wróci do czegokolwiek zbliżonego do normalnej przepustowości. To jest największa zmienna.
- Jak szybko Bangladesz zdoła zapewnić sobie alternatywne umowy na paliwo, szczególnie z Indiami i dostawcami z Zatoki gotowymi do dalszej wysyłki
- Czy zachodni nabywcy pozostaną przy bangladeskich fabrykach, czy zaczną rozdzielać zamówienia między Wietnam, Indie i inne kraje. Gdy te łańcuchy dostaw się przesuwają, zazwyczaj nie wracają
Nic z tego nie jest nieodwracalne. Bangladesz przetrwał już wcześniejsze wstrząsy, od pandemii po polityczne zawirowania, a jego sektor odzieżowy wykazał uparty zmysł przetrwania. Ale przetrwanie to nie to samo co wzrost, a w tej chwili kraj jest zdecydowanie w tym pierwszym obozie.
Werdykt
To podręcznikowy przykład tego, jak wojna w XXI wieku jest toczona częściowo przez rurociągi, szlaki morskie i linie kredytowe. Bomby mogą spadać na bazy wojskowe, ale rachunki lądują w takich miejscach jak Dhaka, gdzie kierowca ride-share traci pół dnia zarobków, czekając na otwarcie pomp.
Dla brytyjskich czytelników lekcja jest prosta. Tanie i niezawodne globalne łańcuchy dostaw nie są prawem natury. To osiągnięcie polityczne, i w tej chwili to osiągnięcie wygląda nieco wytarcie.
Przeczytaj oryginalny artykuł na stronie źródła.
