Amnezja Howarda Lutnicka ws. Epsteina: Sekretarz Handlu Nie Pamięta Tego, Czego Nie Można Zapomnieć
Howard Lutnick zeznał przed komisją kongresową, że nie pamięta, kiedy dowiedział się o przeszłości kryminalnej Jeffreya Epsteina, mimo wizyty na jego wyspie w 2012 roku.
Niektóre rzeczy zostają w pamięci na zawsze. Dzień ślubu. Narodziny dzieci. Moment, w którym dowiadujesz się, że twój sąsiad jest zarejestrowanym przestępcą seksualnym. Tak by się przynajmniej wydawało.
Nie dotyczy to jednak Howarda Lutnick, sekretarza handlu Donalda Trumpa, który przez ponad cztery godziny, 6 maja 2026 roku, tłumaczył Komisji Nadzoru Izby Reprezentantów, że właściwie nie może sobie przypomnieć, kiedy po raz pierwszy dowiedział się, że Jeffrey Epstein przyznał się do nakłaniania nieletnich do prostytucji. Zapis przesłuchania trafił do opinii publicznej około 13 maja i stanowi fascynującą lekturę dla tych, którzy lubią obserwować, jak urzędnicy rangi ministrów gubią całkiem istotne fakty.
Kluczowe przyznanie
Lutnick potwierdził, że w grudniu 2012 roku odwiedził prywatną wyspę Epsteina, Little St. James, zabierając ze sobą całą rodzinę. Był to cztery lata po tym, jak Epstein w 2008 roku przyznał się do nakłaniania do prostytucji osoby niepełnoletniej poniżej 18 lat, w sprawie opartej na zeznaniach 34 ofiar. Zapytany o powody wizyty, Lutnick w zasadzie wzruszył ramionami. Nie pamiętał procesu podejmowania decyzji. Nie pamiętał, kiedy dowiedział się o statusie przestępcy seksualnego. Nie potrafił odtworzyć żadnego niewygodnego elementu osi czasu.
Dla człowieka, który przekształcił Cantor Fitzgerald w potęgę Wall Street, ta selektywna amnezja jest, powiedzmy ostrożnie, uderzająca.
Sąsiedzka znajomość
I tu zaczyna się część, która naprawdę budzi podejrzenia. Lutnick kupił nieruchomość sąsiadującą z posiadłością Epsteina w 1997 roku i wprowadził się po remoncie w 2005 roku. Po raz pierwszy spotkał Epsteina w tym samym roku, w jego domu na Upper East Side i, jak sam przyznaje, poczuł niechęć po komentarzu o "właściwym rodzaju masaży". Każdy rozsądny człowiek domyśla się, do czego to zmierzało.
Mimo tego wczesnego sygnału ostrzegawczego Lutnick spotkał się z Epsteinem ponownie w 2011 roku, przez godzinę, rzekomo w sprawie rusztowań i remontu. Rok później doszło do rodzinnych wakacji na wyspie. A według materiałów NBC News dotyczących akt Epsteina, Lutnick lub jego pracownicy kontynuowali korespondencję e-mailową z Epsteinem przynajmniej do 2018 roku.
To długa wymiana wiadomości z kimś, kto rzekomo wzbudził niepokój już przy pierwszym spotkaniu.
Wycofana teoria o szantażu
Lutnick wcześniej wystąpił w podcaście Pod Force One i zasugerował, że Epstein prowadził jakiegoś rodzaju operację szantażu. Pikantna teoria. Tego rodzaju stwierdzenie, które rozchodzi się wirusowo w sieci.
Jednak pod naporem pytań komisji ta pewność siebie wyparowała. Powiedział członkom komisji, że "spekulował". Co jest jednym ze sposobów powiedzenia, że rzuciło się odważną tezę w podcaście i woli się za nią nie stać, gdy w grę wchodzą już prawnicy.
Stwierdzenie, że Epstein "stał się sławny w 2019 roku"
Jednym z bardziej zaskakujących momentów było sugestia Lutnick, że Epstein tak naprawdę stał się sławny dopiero w 2019 roku, kiedy finansista został aresztowany przez władze federalne i zmarł w areszcie. To zaskakujące stwierdzenie dla każdego, kto pamiętał 2008 rok, kiedy pierwotna ugoda sądowa wywołała szerokie relacje medialne i wieloletnią debatę o tym, jak człowiek z taką przeszłością mógł nadal pozostawać na wolności.
Kongresmenka Yassamin Ansari przypierała go do muru właśnie w tej kwestii. Jak nowojorski multimilioner mógł nie wiedzieć, że jego sąsiad z sąsiedniej kamienicy trafił na pierwsze strony gazet za nakłanianie nieletnich? Odpowiedź Lutnick, w skrócie, brzmiała: po prostu nie wiedział.
Dlaczego to ważne dla polskiego czytelnika
Można zasadnie zapytać, dlaczego czytelnik spoza USA powinien interesować się planami urlopowymi amerykańskiego ministra sprzed czternastu lat. Słuszna uwaga. Ale sprawa Epsteina od dawna ma wymiar ponadnarodowy, a pytanie leżące u podstaw prac komisji nadzoru jest tym samym, które od lat zadajemy w odniesieniu do własnych elit: jak tak wielu wpływowych, dobrze ustosunkowanych i kosztownie wykształconych ludzi najwyraźniej nie zauważało tego, co miało przed nosem?
Zapis przesłuchania Lutnick to kolejny punkt danych w tej toczącej się debacie. I pojawia się w momencie, gdy Bill Gates, Leon Black i Pam Bondi mają podobno czekać na przesłuchania przed komisją w nadchodzących tygodniach. Bill i Hillary Clintonowie spędzili już przed komisją po kilka godzin każde.
Spór o format przesłuchania
Warto odnotować kwestię oprawy formalnej. Zeznania były dobrowolne i, co istotne, nie były nagrywane na wideo. Demokraci zasiadający w komisji twierdzą, że taki format wygodnie chroni Lutnick przed wirusowymi momentami, które zamieniają zły dzień w koniec kariery. Komisja nadzoru opublikowała zapis przesłuchania Lutnick tego samego dnia, co zeznania Teda Waitta, założyciela firmy komputerowej Gateway.
To, czy brak nagrania ma znaczenie, zależy od punktu widzenia. Osobiście uważam, że pisemny zapis, w którym urzędujący sekretarz handlu mówi, że nie pamięta, kiedy dowiedział się, że jego sąsiad był skazanym przestępcą seksualnym, doskonale spełnia swoją rolę.
Polityczne tło
Administracja Trumpa intensywnie pracuje nad obniżeniem temperatury we wszystkim, co związane z Epsteinem. Ta strategia jest zrozumiała. Każdy kolejny zapis przesłuchania rodzi nowe pytania, a lista wymienianych z imienia i nazwiska osób rozciąga się ponad podziałami partyjnymi i obejmuje kilka dekad nowojorskiego i florydzińskiego życia towarzyskiego.
Lutnick ma już w tej sprawie swój dorobek. W lutym 2026 roku przyznał przed podkomisją Senatu ds. Appropriacji, że wizyta na wyspie w 2012 roku miała miejsce, co skłoniło senator Jacky Rosen do wezwania go do rezygnacji. Zachował stanowisko. Najnowszy zapis przesłuchania raczej nie będzie momentem, który to zmieni, ale dokłada kolejną warstwę do powolnego narastania niezręczności, której administracja najchętniej by nie miała.
Werdykt
Wielu wpływowych ludzi miało powiązania z Epsteinem. Sama wizyta na jego wyspie nie jest dowodem na popełnienie przestępstwa. Jednak skumulowany obraz wyłaniający się z zeznań Lutnick, oś czasu tej znajomości, nieruchomość po sąsiedzku, maile wysyłane do 2018 roku, wycofana teoria o szantażu i wygodne luki w pamięci, nie napawa optymizmem.
Społeczeństwo zasługuje na proste odpowiedzi. To, co otrzymaliśmy 13 maja 2026 roku, to cztery godziny przesłuchania, podczas których inteligentny człowiek wykazywał niezwykłą zamgloność umysłu w temacie, który każda rozsądna osoba pamiętałaby ze szczegółami. Wyciągnijcie własne wnioski.
Przeczytaj oryginalny artykuł na stronie source.
