35-osobowa kadra Anglii Tuchela: eksperyment taktyczny czy kontrolowany chaos przed Mistrzostwami Świata?

35-osobowa kadra Anglii Tuchela: eksperyment taktyczny czy kontrolowany chaos przed Mistrzostwami Świata?

Przedostatni wybór Niemca przed wielką imprezą

Thomas Tuchel nigdy nie należał do osób, które robią coś połowicznie. Jego najnowsze ogłoszenie kadry Anglii, licząca aż 35 nazwisk grupa na mecze towarzyskie z Urugwajem (27 marca) i Japonią (31 marca) na Wembley, to w równej mierze przesłuchanie, test lojalności i łamigłówka logistyczna. Do Mistrzostw Świata 2026 pozostały niecałe trzy miesiące, więc jest to przedostatnia szansa dla zawodników, aby powalczyć o swoje miejsce. Trzeba przyznać, że Tuchel otworzył drzwi na oścież.

Jednak szersza kadra niekoniecznie oznacza jaśniejszy obraz sytuacji. Jeśli już, ten wybór rodzi tyle samo pytań, co daje odpowiedzi.

Gra liczb

Zacznijmy od podstaw. Trzydziestu pięciu graczy to znacznie więcej niż standardowe powołanie na mecze międzynarodowe i ma to swój powód. Tuchel podzielił kadrę na dwa obozy: 24 zawodników stawi się na mecz z Urugwajem, podczas gdy 11 innych, którzy rozegrali w tym sezonie ponad 3500 minut, będzie odpoczywać i dołączy do drużyny dopiero na mecz z Japonią.

To pragmatyczne podejście, zwłaszcza biorąc pod uwagę menedżerów klubowych, którzy naciskają w kwestii zdrowia zawodników. Oznacza to jednak, że w żadnym z tych meczów towarzyskich nie zobaczymy składu zbliżonego do najsilniejszej jedenastki Tuchela. To próby generalne, w których co wieczór brakuje połowy obsady.

Ostateczna kadra na Mistrzostwa Świata zostanie zredukowana do 26 nazwisk, co oznacza, że około dziewięciu z tych zawodników w praktyce walczy o rolę, której nie otrzyma. Brutalne, ale tak właśnie wygląda futbol międzynarodowy.

Powroty królów

Najbardziej intrygującym aspektem tej kadry jest liczba zawodników, którzy otrzymują drugą szansę. Harry Maguire i Kobbie Mainoo nie byli widziani w koszulce Anglii od września 2024 roku, więc to powołanie przypomina coś pomiędzy kołem ratunkowym a egzaminem końcowym. Maguire, mimo wszystkich żartów w internecie, pozostaje jednym z bardziej doświadczonych środkowych obrońców Anglii, a Tuchel wyraźnie ceni to doświadczenie z Mistrzostw Świata.

Fikayo Tomori to kolejny fascynujący powrót. Obrońca AC Milan nie grał dla Anglii od końca 2023 roku, ale jego występy w Serie A były konsekwentnie solidne. Przy ogromnej konkurencji na środku obrony, zwłaszcza teraz, gdy Marc Guehi zadomowił się w Manchesterze City po styczniowym transferze z Crystal Palace za 20 mln funtów, Tomori musi zaliczyć świetne dwa tygodnie.

Jest też Marcus Rashford, który przyjeżdża po naprawdę imponującym wypożyczeniu do Barcelony: 10 goli i 13 asyst w 38 występach we wszystkich rozgrywkach. To forma, która każe się zastanowić, czy zawodnik, którego kibice Manchesteru United oglądali snującego się po boisku, po prostu znajdował się w niewłaściwym otoczeniu. Jego przyszłość pozostaje niejasna, gdyż United podobno żąda 50 mln funtów za transfer definitywny, podczas gdy Barcelona ma opcję wykupu za 26 mln funtów, ale na boisku wygląda na odrodzonego.

Nowe twarze i bajkowe historie

Najgłośniejszym nowym nazwiskiem jest James Garner, pomocnik Evertonu, który po raz pierwszy otrzymał powołanie do dorosłej kadry. Jego statystyki w tym sezonie, 2 gole i 5 asyst w 30 występach w Premier League, nie krzyczą "supergwiazda", ale opowiadają historię konsekwencji i inteligencji w środku pola. Garner pięknie czyta grę, a w kadrze, której czasem brakuje opanowania w centrum dowodzenia, wnosi coś naprawdę odmiennego.

Dominic Calvert-Lewin to kolejna budująca historia. Skreślony przez wielu po nękanych kontuzjami ostatnich sezonach w Evertonie, napastnik złapał właściwy rytm w Leeds United. Ponad 10 goli w Premier League w tym sezonie, w tym seria 7 bramek w 6 kolejnych meczach pod koniec 2025 roku, zapewniły mu nagrodę dla Piłkarza Miesiąca Premier League w grudniu. Dla zawodnika, który wydawał się zmierzać na piłkarski śmietnik, to niezwykły powrót.

Znaczące nieobecności

Każde ogłoszenie kadry definiują nie tylko powołani, ale i nieobecni, a tym razem mamy kilka zaskoczeń.

Największym pominiętym jest Trent Alexander-Arnold. Od czasu przejścia do Realu Madryt sezon prawego obrońcy był zakłócony kontuzją uda, która wykluczyła go z gry od grudnia do stycznia, a jego forma po powrocie była nierówna. Tuchel opisał decyzję jako "sportową", co w kodzie menedżerskim zazwyczaj oznacza "nie grasz wystarczająco dobrze". Czy Alexander-Arnold zdoła wywalczyć powrót do ostatecznego składu, czas pokaże, ale zegar tyka.

Nieobecni są również Ollie Watkins i Luke Shaw, a także Conor Gallagher (Tottenham), Morgan Gibbs-White (Nottingham Forest) i Alex Scott (Bournemouth). Gracze Chelsea, Reece James i Trevoh Chalobah, są wykluczeni z powodu kontuzji.

Warto dodać, że Jack Grealish, obecnie wypożyczony do Evertonu z Manchesteru City, również jest nieobecny, ale nie z własnej winy. Złamanie zmęczeniowe stopy, którego doznał w styczniu, zakończyło jego sezon i wszelkie nadzieje na wyjazd na Mistrzostwa Świata.

Mistrzostwa Świata zbliżają się wielkimi krokami

Wszystko w tej kadrze należy rozpatrywać przez pryzmat tego, co nastąpi później. Anglia znajduje się w grupie L wraz z Chorwacją, Ghaną i Panamą, a mecze zaplanowano w Dallas (17 czerwca przeciwko Chorwacji), Bostonie (23 czerwca przeciwko Ghanie) oraz New Jersey (27 czerwca przeciwko Panamie).

Na papierze to grupa możliwa do przejścia, ale Chorwacja pozostaje zespołem zdolnym do sprawiania problemów, a Ghana będzie liczyć na niespodziankę. Panama to najsłabszy przeciwnik, choć upał i wilgotność północnoamerykańskiego lata mogą wyrównać szanse.

Doświadczony trzon drużyny wciąż jest na miejscu. Harry Kane (112 występów), John Stones (87 występów) i Jordan Pickford (81 występów) stanowią kręgosłup, którego potrzebuje Tuchel. Jednak różnice między znalezieniem się w ostatecznej 26-tce a oglądaniem turnieju z domu są niezwykle małe, a te dwa mecze towarzyskie to praktycznie ostatni sensowny sprawdzian.

Co to wszystko oznacza?

Podejście Tuchela to klasyczny kontynentalny pragmatyzm przebrany za szansę. Owszem, dał szansę graczom z drugiego szeregu. Owszem, są prawdziwe niespodzianki. Ale struktura podzielonego obozu oznacza również, że może zarządzać obciążeniem swoich czołowych zawodników, jednocześnie zbierając dane o reszcie. To rozwiązanie efektywne, a nie sentymentalne.

Prawdziwa historia wyłoni się w ciągu najbliższych dwóch tygodni. Czy Garner udowodni, że należy do tego poziomu? Czy Maguire i Tomori zrobią wystarczająco dużo, aby zarezerwować sobie miejsca w samolocie? Czy forma Calverta-Lewina przełoży się na futbol międzynarodowy?

Z jednym jeszcze ogłoszeniem kadry przed rozpoczęciem Mistrzostw Świata 11 czerwca w USA, Meksyku i Kanadzie, walka o miejsce w składzie będzie tylko przybierać na sile. Tuchel dał sobie opcje. Teraz musi zacząć podejmować decyzje.

Przeczytaj oryginalny artykuł na stronie źródło.

D
Written by

Daniel Benson

Writer, editor, and the entire staff of SignalDaily. Spent years in tech before deciding the news needed fewer press releases and more straight talk. Covers AI, technology, sport and world events — always with context, sometimes with sarcasm. No ads, no paywalls, no patience for clickbait. Based in the UK.